Z braku chętnych w Łodzi nie doszła do skutku sprzedaż w drodze publicznej aukcji pięciu hoteli, należących do spółki Centrum-Hotele.
Jednocześnie trwają w tym mieście przygotowania do budowy m.in. trzygwiazdkowego hotelu, który będzie częścią Centrum „Sukcesja”,
oraz czterogwiazdkowego Double Tree by Hilton. Na kanwie niedoszłej aukcji pojawiły się opinie, że to nie jest dobry czas na inwestycje w hotele. Rzeczywiście nie
jest? – pytamy Krzysztofa Apostolidisa, prezesa Fabryki Biznesu, która jest inwestorem Centrum Handlu, Biznesu i Rozrywki „Sukcesja” w Łodzi.
- Zacznijmy od tego, że hotele wystawione na aukcję przez Skarb
Państwa to obiekty mocno przestarzałe, a cena wywoławcza – ponad 91 mln zł – była horrendalnie wysoka. Trzeba by w nie zainwestować gigantyczne
pieniądze, by doprowadzić do poziomu, odpowiadającego dzisiejszym standardom klasy biznesowej. Jeden z tych obiektów dopiero w tym roku odzyskał zresztą
status hotelu. Nie zdziwił mnie zatem brak zainteresowania inwestorów. Byłbym raczej zaskoczony, gdyby znaleźli się chętni do kupna pięciu starych
hoteli „w pakiecie” za taką kwotę, nawet w okresie boomu gospodarczego. Ten przykład o niczym więc nie świadczy, a już na pewno nie o tym,
że to nie jest dobry czas na inwestycje w hotele.
- Czyli jeśli budować hotel, to właśnie teraz, w czasie spowolnienia gospodarczego?
- To, oczywiście, zależy, jaki hotel i gdzie. Generalnie jednak uważam, że okres dekoniunktury gospodarczej jest dobrym momentem na inwestycje także w
branży hotelarskiej. W polskich realiach od wstępnych prac przygotowawczych do zakończenia inwestycji zwykle mijają trzy-cztery lata. Przedsięwzięcia,
które są teraz w początkowej fazie, zostaną więc oddane do użytku w okresie ożywienia gospodarczego, które musi nastąpić
prędzej czy później. Kiedy zatem budować, jeśli nie teraz? - że odpowiem pytaniem na pytanie.
- Obłożenie istniejących już hoteli nie jest jednak imponujące. Według GUS, w ubiegłym roku wyniosło ono w Polsce przeciętnie około 45
proc…
- Nie twierdzę, że kondycja branży hotelarskiej zbliża się do ideału, choć obłożenie hoteli jest bardzo zróżnicowane: w
niektórych utrzymuje się na poziomie powyżej 80 proc., w innych znacznie poniżej średniej. Wpływa na to wiele czynników. Chciałbym jednak
zwrócić uwagę na inny fakt. Otóż według analityków rynku, dane prezentowane w rocznikach statystycznych są zaniżone, ponieważ
hotele dobrowolnie dostarczają informacje do GUS, co powoduje, że znaczna część obiektów w ogóle nie jest uwzględniona w statystykach. I tak
na przykład z danych statystycznych wynika, że przeciętne roczne obłożenie łódzkich hoteli wynosi 40-45 proc., podczas gdy badanie lokalnego rynku
hotelowego, przeprowadzone przez firmę Ernst & Young na zlecenie Fabryki Biznesu, wykazało poziom 60-70 proc., a potwierdzają to inne badania.
- Nie ulega jednak wątpliwości, że spowolnienie gospodarcze nie oszczędziło branży hotelarskiej. Spadła nie tylko liczba turystów, ale i
gości biznesowych, bo wiele firm ograniczyło wydatki na wyjazdy służbowe. Może zatem rzecz nie w tym, kiedy budować hotele, tylko czy w ogóle
budować?
- Z faktami się nie dyskutuje, a są one następujące: Polska jest daleko za wieloma innymi krajami unijnymi pod względem liczby miejsc hotelowych. Mamy ich
około 40 na 10 tys. mieszkańców, podczas gdy – dla porównania - na Słowacji jest 105, w Austrii około 700, a średnia europejska wynosi 120.
Widać zatem czarno na białym, ile mamy w tej dziedzinie do nadrobienia. Oczywiście w poszczególnych regionach kraju baza hotelowa jest rozwinięta
nierównomiernie, ale wśród dużych polskich miast to właśnie Łódź ma największe zaległości – wskaźnik miejsc
hotelowych na 10 tys. mieszkańców jest tu najniższy. Łódź wyprzedzają nawet Bydgoszcz i Lublin, co potwierdziły zresztą wspomniane
już badania Ernst & Young. Nie ma więc wątpliwości, że potrzebne są nowe hotele, rzecz jasna skrojone na miarę potrzeb lokalnego rynku.
- Łódź to jednak nie Kraków, choć oba miasta są podobnej wielkości. Prawdopodobnie nigdy nie będzie tu tylu turystów, co w
Krakowie…
- I dlatego nie budujmy nowych hoteli? Absolutnie nie zgadzam się z taką filozofią. Żadne miasto nie przyciągnie turystów ani gości biznesowych,
jeśli będzie dreptać w miejscu, a dobra baza hotelowa to jedna z podstaw. Tymczasem na 23 hotele w Łodzi, trzecim co do wielkości polskim mieście, aż 12
ma standard dwu-, i jednogwiazdkowy, a w tym są obiekty dysponujące zaledwie kilkunastoma miejscami. Dają też do zastanowienia wyniki ostatniego rankingu hoteli w
największych polskich miastach, przeprowadzonego przez międzynarodowy internetowy serwis rezerwacji hotel.info. Uwzględniał on relację ceny do jakości
usług w opinii hotelowych gości. Łódź, niestety, została oceniona na tyle nisko, że wypadła z rankingu… Moim zdaniem dyskusja powinna
się koncentrować nie na tym, kiedy i czy w ogóle budować w Łodzi nowe hotele, tylko gdzie i jakie.
- A jakie?
- Łódź nie ma ani jednego hotelu pięciogwiazdkowego i taki niewątpliwie powinien powstać, zaledwie jeden o standardzie czterogwiazdkowym to też
zdecydowanie za mało, ale potrzebne są również nowe, profesjonalnie zarządzane hotele trzygwiazdkowe klasy biznesowej. Na taki właśnie obiekt
postawiła Fabryka Biznesu. Hotel, położony blisko ścisłego centrum miasta, będzie zapleczem m.in. dla Międzynarodowych Targów
Łódzkich, które niedawno rozpoczęły budowę nowoczesnego centrum kongresowo-wystawienniczego. Reasumując, Łódź bez
wątpienia potrzebuje nowych hoteli i bardzo dobrze, że inwestorzy w branży hotelarskiej dostrzegają w tym mieście potencjał. Konkurencja wszystkim wyjdzie
na dobre, a wybór pozostawmy gościom.
Rozmawiała Anna Tokarska.