Co dalej z Orbisem?

Rok 2018 był kolejnym dobrym rokiem Grupy Orbis, jeśli chodzi o przychody i wyniki hoteli w całym regionie. I dobrych wyników można się było spodziewać. Pytania, które wszyscy teraz sobie zadają nie dotyczą przeszłości, ale przyszłości Orbisu. A sprowadzają się generalnie do tego – „kiedy Francuzom uda się skupić brakujące 4 proc. Orbisu”. I co się wtedy stanie z Orbisem?

– Patrząc w przyszłość jestem przekonany, że Grupa Orbis jest silna i dobrze przygotowana do stawienia czoła wyzwaniom konkurencyjnego rynku oraz zmianom strukturalnym wynikającym z większego zaangażowania kapitałowego Grupy Accor. Podejście to wzmocni dalszy rozwój Grupy w kluczowych obszarach naszej działalności – podsumowuje Gilles Clavie, prezes Orbisu. A pytania o przyszłość są o tyle zasadne, bo najważniejsze co w ubiegłym roku dotyczyło Orbisu nie działo się na rynku hotelarskim, ale na rynku giełdowym. AccorHotels, który dotychczas posiadał 53 proc. akcji Orbisu ogłosił w listopadzie wezwanie do sprzedaży wszystkich pozostałych. W międzyczasie podniósł pierwotna cenę do 95 zł, ale ostatecznie udało mu się skupić tylko 33 proc. akcji, ma więc teraz 86 proc. Aby skorzystać z opcji przymusowego wykupu mniejszościowych akcjonariuszy i wycofać Orbis z giełdy, musiałby mieć 90 proc. Jednak ze swoich planów raczej nie zrezygnuje. Swoich 10 proc. akcji nie sprzedał fundusz emerytalny ING (Nationale-Nederlanden) i to z nim musi teraz negocjować AccorHotels. Wkrótce ogłosi zapewne kolejne wezwanie z wyższą ceną (ale nie może tego zrobić za szybko, bo wówczas musiałby dopłacić pozostałym inwestorom, którzy sprzedali swoje akcje). Czyli będzie musiał zaoferować atrakcyjną cenę przebijającą sporo 100 zł. Są też inne warianty, ale najmniej prawdopodobny jest taki, że zostanie po staremu. Nie po to Accor wydał kilkaset mln euro, żeby nic się nie zmieniło. Pytaniem jest nie – czy tak się stanie, ale kiedy to się stanie? I jak już się stanie, to co dalej? Z Orbisem, z jego strukturą, z ludźmi ? Najprawdopodobniej Accor będzie chciał dopasować stukturę do obowiązującej w Paryżu, którą stworzył kilka lat temu. A więc nastąpiłby podział na dwie dywizje: Invest i Services. Co to oznaczałoby dla Orbisu? Że zostałby podzielony na część związana z własnymi nieruchomnościami, umowny Orbis Invest, oraz część związaną z modelem asset light. Która byłaby zapewne dużo mniejsza niż obecnie. Jak będzie? Zobaczymy?  "Smaczku" całej sytuacji dodaje fakt, że w przyszłym roku Orbis obchodzi swoje 100-lecie. Twardy PR-owy orzech do zgryzienia. Rafał Szubstarski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *