Czy deszczowa l połowa tegorocznego lata faktycznie uderzyła w hotele? Wiktor Wróbel, prezes spółki Nosalowy Dwór, podkreśla, że wyniki lipca znacząco przekroczyły budżet, a stan rezerwacji na sierpień pozwala optymistycznie patrzeć na wakacje (wypowiedź pierwotnie została opublikowana w lipcowym wydaniu Hotelarza). Jak mówi, o kondycji rynku bardziej niż aura decydują czynniki kosztowe, siła nabywcza gości i konkurencja zagraniczna.

Częste komentarze o słabszym sezonie wakacyjnym – wynikającym z przeciętnej pogody – nie mają przełożenia na wyniki grupy Nosalowy. Jak zaznacza zakopiański przedsiębiorca, dzięki mocnemu (jeszcze MICE-owemu) początkowi lipca udało się bardzo znacząco przekroczyć budżet. – Przyznaję jednak, że był on założony na poziomie nieco niższym niż rok wcześniej, bo lipiec 2024 r. okazał się rekordowy – dodaje.
Wróbel podkreśla, że tegoroczne wakacje i tak można będzie uznać za udane. Potwierdza to stan rezerwacji indywidualnych na sierpień, szczególnie w 5-gwiazdkowym Nosalowy Park Hotel & Spa. – Nawet przy gorszej pogodzie bogatą ofertę naszych hoteli w zakresie wellness, gastronomii czy animacji dla dzieci uzupełnia szeroka propozycja Podhala, która także w deszczu daje wiele możliwości spędzenia czasu – mówi.
Jak dodaje, całą pierwszą połowę roku Nosalowy Dwór ocenia jednoznacznie lepiej niż zeszłoroczną – wzrost przychodów do końca czerwca przekroczył 10 proc. – To efekt przede wszystkim bardzo dobrego sezonu zimowego, podczas gdy rok wcześniej luty rozczarował z powodu fatalnej pogody. Wzrosty są widoczne nawet pomimo słabszego niż oczekiwano popytu na MICE w niektórych miesiącach – zauważa. Niższe przychody z gastronomii i usług towarzyszących udało się jednak nadrobić innymi elementami oferty czy wyższym ADR.
Prezes Nosalowego zwraca też uwagę na koszty. – W tym roku zarówno ogólna inflacja, jak i kluczowe pozycje kosztowe dla hotelarzy przestały rosnąć tak drastycznie jak w ostatnich latach. Ale poprzeczka po dwóch latach dwucyfrowej inflacji wciąż wisi bardzo wysoko. Do tego trzeba się liczyć z dalszym wzrostem kosztów pracy, bo dostępnych pracowników będzie na rynku coraz mniej – wyjaśnia.
Jednocześnie, w krótkiej perspektywie, inflacja płac działa także na korzyść hoteli. – Dzięki temu zdolności zakupowe gości utrzymują się na wystarczającym poziomie – podkreśla zakopiański przedsiębiorca. I dodaje, że o portfele gości konkurują nie tylko polskie hotele, ale także zagraniczne obiekty i touroperatorzy. Polityka cenowa dużych graczy oraz korzystny kurs złotego sprawiają, że wyjazdy zagraniczne są realną alternatywą.
Na szczęście – jak zaznacza Wróbel – Polska przyciąga coraz więcej turystów zagranicznych, mimo braku spójnej strategii promocji kraju. – Widzimy to na Podhalu, zarówno jeśli chodzi o gości z sąsiednich krajów, jak i z Bliskiego Wschodu, Dalekiego Wschodu czy Europy Zachodniej. To właśnie możliwości zakupowe gości – polskich i zagranicznych – chęć pozostania Polaków w kraju oraz bilans kosztów w rachunku wyników bardziej wpłyną na nastroje hotelarzy niż sezonowe czynniki, takie jak obecna deszczowa pogoda – podsumowuje Wiktor Wróbel.









Dodaj komentarz