Coraz więcej państw Europy Zachodniej przekonuje się, że sektor hotelarski i gastronomiczny to nie tylko miejsca pracy, ale też istotny element PKB i motor napędowy gospodarki. W Niemczech rząd federalny zapowiedział obniżenie VAT z 19 do 7 proc., o czym pisaliśmy niedawno na e-Hotelarzu. Podobne rozwiązania są dyskutowane w Wielkiej Brytanii, gdzie branża apeluje o cięcie stawki z 20 do 9 proc. Tymczasem w Polsce stawka 8 proc. będzie niebawem wyższa niż w największej gospodarce Unii Europejskiej, a dodatkowo od lat nierozwiązanym problemem pozostaje brak prawa do jej odliczenia.

Według UKHospitality, największej organizacji reprezentującej hotele, restauracje i puby na Wyspach, konsekwencje ostatnich zmian podatkowych wprowadzonych w ubiegłorocznym budżecie są dramatyczne. Chodzi przede wszystkim o utrzymanie 20-proc. VAT oraz wzrost składek na ubezpieczenia społeczne (NIC), które szczególnie dotknęły sektor zatrudniający dużą liczbę pracowników o niższych zarobkach. Od tamtego czasu branża utraciła 89 tys. miejsc pracy, czyli trzy razy więcej niż reszta gospodarki. Jedna trzecia firm działa dziś na stracie, 76 proc. musiało podnieść ceny, 63 proc. ograniczyć godziny pracy personelu, a 40 proc. zredukować inwestycje.
UKHospitality podkreśla, że sektor odpowiada za 3,5 mln miejsc pracy i 140 mld funtów wkładu do gospodarki, ale obciążenia fiskalne sięgają nawet 75 proc. zysku przed opodatkowaniem. Organizacja wskazuje, że obniżka VAT to warunek konieczny, aby wrócić na ścieżkę wzrostu i odzyskać konkurencyjność wobec europejskich rynków.
Polska na tle Europy
Na tym tle kontrast z Polską jest szczególnie widoczny. Już wkrótce największa gospodarka Unii Europejskiej, Niemcy, będzie miała niższą stawkę VAT na usługi hotelowe (7 proc.) niż Polska, gdzie obecnie obowiązuje 8 proc. Od lat nierozwiązany pozostaje też problem braku prawa do odliczenia VAT od noclegów i gastronomii. Zgodnie z art. 88 ust. 1 pkt 4 ustawy o VAT przedsiębiorcy nie mogą odzyskać podatku od takich faktur, chyba że chodzi o usługi kompleksowe. W praktyce oznacza to, że w podróżach służbowych hotele są dla firm kosztem brutto, co osłabia konkurencyjność naszego rynku względem innych krajów.
Turystyka odpowiada dziś za 5 proc. PKB Polski, podczas gdy średnia unijna to 9 proc. W Niemczech sektor ma ten sam udział, a w Wielkiej Brytanii zbliża się do 10 proc. Państwa, które dostrzegają potencjał turystyki, konsekwentnie wdrażają ulgi podatkowe i regulacje przyciągające więcej gości. W Polsce temat wciąż pozostaje nierozwiązany.









Taka zmiana powinna być już dawno. Rynek czeka na wszelkie ułatwienia. Mniejsze obciążenia, to mniejsze obciążenia, ale to pozwoli na większe inwestycje. Na budowy nowych apartamentowców, czy całej infrastruktury dookoła, która poprawi funkcjonowanie. Dla inwestorów to po prostu forma optymalizacji i będzie można lepiej inwestować.