Spółka Free Time Industry, należąca do grupy „Kocham Góry”, ponownie wystąpiła o zgodę na budowę ścieżki w koronach drzew przy legendarnym Zakręcie Śmierci, jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów widokowych w Sudetach. Projekt zakłada wzniesienie stalowej wieży o wysokości około 40 metrów, która, jak zapewnia inwestor, ma „stać się flagową atrakcją Sudetów Zachodnich” i przyciągnąć turystów z Polski, Czech i Niemiec. Budzi on jednak sprzeciw samorządów i obrońców krajobrazu.

To druga próba realizacji projektu. W 2024 r. Rada Miejska Szklarskiej Poręby odrzuciła pomysł zabudowy Zakrętu Śmierci i wezwała do wskazania innej lokalizacji. Burmistrz Paweł Popłoński przypomniał w odpowiedzi przesłanej inwestorowi 31 października (opublikowanej przez Free Time Industry na Facebooku), że decyzja radnych pozostaje aktualna.
Podobnie negatywnie do planów odnosi się Nadleśnictwo Szklarska Poręba, do którego trafił wniosek o dzierżawę terenu. Rzeczniczka nadleśnictwa Elżbieta Mrozek w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" poinformowała, że opinia dla stalowej konstrukcji będzie negatywna: „To ogromny, metalowy obiekt, nie ma potrzeby, by stawał w tym miejscu”. Jak dodała, analizowano również wniosek innej spółki – Wieża Widokowa Szklarska Poręba – która zaproponowała niższą, drewnianą konstrukcję z tarasami widokowymi. Ten projekt Lasy Państwowe zaopiniowały pozytywnie i przekazały dalej do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.
Sama spółka Free Time Industry, powiązana z byłym burmistrzem Świeradowa-Zdroju Rolandem Marciniakiem (FTI Park), przekonuje, że inwestycja wzmocni pozycję regionu w turystyce doświadczeń i wpisuje się w miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 2019 r., który dopuszcza zabudowę do 45 m. „Projekt ma szansę stać się magnesem przyciągającym turystów z Polski, Czech i Niemiec, znacząco podnosząc rangę całych Sudetów Zachodnich” – napisano w poście opublikowanym na Facebooku Free Time Industry.
Krytycy odpowiadają ostro. Fundacja „Dolina Domów Przysłupowych” nazwała projekt „badziewiem” i ostrzegła, że „kultowy Zakręt Śmierci jest zagrożony zabudową rodem z Disneylandu” – cytowała "Gazeta Wyborcza Wrocław". Z kolei pisarz Sławomir Gortych, autor serii kryminałów osadzonych w Karkonoszach, napisał na Facebooku („Zagubiony w Karkonoszach”): „Jeśli ktoś wyda na to szpetne coś zgodę i zniszczy historyczny krajobraz Zakrętu Śmierci, to będzie oznaczać, że bardzo daleko odjechał mu peron. (…) To miejsce doskonałe samo w sobie, nie trzeba podnosić jego rangi, wystarczy nie szpecić bardziej, niż już zostało oszpecone”.
Dyskusja ma też wymiar praktyczny. Zakręt Śmierci leży na najbardziej uczęszczanej trasie z Świeradowa do Szklarskiej Poręby, gdzie już dziś w sezonie tworzą się korki. Nowa atrakcja, zdaniem mieszkańców, tylko pogłębiłaby problem komunikacyjny. Zwolennicy inwestycji z kolei zwracają uwagę, że region potrzebuje nowych form spędzania czasu, a wieża mogłaby zwiększyć atrakcyjność oferty poza sezonem narciarskim.
Wcześniejszy wariant projektu, opisywany przez "Jelonkę.com" w 2024 r., zakładał koszt ok. 30 mln zł, frekwencję do 300 tys. gości rocznie i wpływy dla gminy rzędu 600–700 tys. zł rocznie. Dane te pochodzą z deklaracji inwestora i nie zostały potwierdzone w żadnych decyzjach administracyjnych.
Na ten moment inwestycja nie ma poparcia żadnego z kluczowych organów. Lasy Państwowe zapowiadają decyzję odmowną dla stalowej wieży, a rada Szklarskiej Poręby utrzymuje sprzeciw wobec lokalizacji na Zakręcie Śmierci. Free Time Industry deklaruje jednak, że „podejmie wyzwanie” i rozważy alternatywne tereny. Za inwestycją stoi Grupa Kocham Góry, założona przez Rafała Urbanika, który jest współinwestorem części obiektów sieci Górskie Resorty w Szklarskiej Porębie i Świeradowie-Zdroju.










Dodaj komentarz