Wartość Profitroomu wzrosła o 41 proc. od czasu, gdy w kwietniu 2024 r. MCI Capital przejął 65 proc. akcji spółki. Według danych "Pulsu Biznesu" wycena zwiększyła się z ok. 290 mln zł do 411 mln zł na koniec III kwartału 2025 r., a udział Profitroomu w aktywach Grupy MCI na 30 czerwca wynosił 9,9 proc.

– Przejęcie większościowego pakietu akcji przez MCI umożliwiło kontynuację naszej ekspansji zagranicznej – powiedział w rozmowie z PB Marcin Dragan, założyciel i prezes Profitroomu. Zwrócił uwagę, że budowanie pozycji na rynkach zagranicznych jest bardziej kapitałochłonne i wymagające niż skalowanie biznesu na rynku krajowym.
Skok przychodów i rozwój segmentu enterprise
W ostatnich dwóch latach spółka weszła na rynki APAC i Bliskiego Wschodu, a nowo utworzony dział enterprise odpowiada już za połowę wartości nowych kontraktów – to tam trafiają grupy i sieci hotelowe operujące w wielu krajach. W efekcie skala biznesu podwoiła się w trzy lata. Przychody mają w 2025 r. osiągnąć ok. 100 mln zł wobec 49 mln zł w 2022 r., a EBITDA – ok. 18 mln zł (ok. 4 mln zł w 2022 r.).
– Reinwestujemy większość generowanych środków w ekspansję. Wierzymy w długofalowe relacje z klientami, ale mimo intensywnej strategii sprzedaży osiągamy materialne zyski – mówi Dragan.
Direct booking zamiast prowizji OTA
Profitroom buduje systemy rezerwacji bezpośredniej umożliwiające hotelom sprzedaż pakietów, personalizację ofert i prowadzenie własnego marketingu. Firma podkreśla, że bezpośrednia rezerwacja zwiększa rentowność obiektów w porównaniu z OTA takimi jak Booking.com, Expedia czy Agoda.
– Klienci widzą na początku głównie oszczędność na prowizjach, ale sednem jest sprawczość hoteli i budowanie ich własnej marki – zaznacza prezes. OTA walczą o jak najniższe ceny dla gości, co ogranicza marżowość hoteli, podczas gdy strategia direct-booking pozwala obiektom aktywnie zarządzać popytem i relacjami z gośćmi.
Globalny zasięg oparty na lokalnych zespołach
Z rozwiązań Profitroomu korzysta prawie 4 tys. hoteli w ponad 60 krajach. Ekspansja nie polega już jednak na dodawaniu kolejnych lokalizacji, lecz na wzmacnianiu pozycji na wybranych rynkach. Firma koncentruje się na Europie – szczególnie Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Czechach i krajach nordyckich – a także na Afryce, ze zdecydowanie najsilniejszą obecnością w RPA oraz rosnącą aktywnością w Namibii, Kenii i na Mauritiusie. W regionie APAC i na Bliskim Wschodzie kluczowe są Tajlandia, Sri Lanka, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska.
Na rynkach uznanych za strategiczne Profitroom tworzy lokalne struktury sprzedaży, marketingu i customer success. – Produkt powstaje centralnie, ale żeby działał prawidłowo, potrzebny jest lokalny wkład: prawo, podatki, integracje. Dlatego potrzebujemy ludzi na miejscu – mówi Dragan. Firma świadomie pomija rynek amerykański, uznając go za zbyt obciążający i zbyt ryzykowny na obecnym etapie.
Sieci hotelowe przyspieszają wzrost
Grupy i sieci hotelowe mają coraz większy udział w skali biznesu. Ich obecność na wielu rynkach powoduje, że Profitroom pojawia się w krajach, gdzie nie ma jeszcze własnych struktur. – By wejść w ten segment, musieliśmy stać się konkurencyjni wobec największych firm hoteltechowych – wskazuje Dragan. Proces pozyskiwania klientów enterprise jest dłuższy – nawet dziewięć miesięcy – głównie ze względu na rozbudowany etap pre-sales.
Ambicja: numer jeden na świecie
Profitroom zdominował już rynek polski i przeszedł transformację kulturową – w firmie pracują osoby z ponad 20 krajów, a językiem wewnętrznym stał się angielski. Zmieniły się też ambicje spółki.
– Kiedyś chcieliśmy być liderem w Polsce. Niedawno – w top 3 globalnie. Dzisiaj celem jest pozycja numer 1 na świecie – deklaruje Dragan w rozmowie z Puls Biznesu. Firma mierzy się z konkurencją takich graczy jak TravelClick czy SynXis.









Dodaj komentarz