Hotele w Dubaju reagują na spadek popytu zagranicznego obniżkami cen i intensyfikacją ofert kierowanych do rezydentów. To efekt ograniczeń w ruchu lotniczym i zaleceń części rządów, by unikać podróży do ZEA w związku z napięciami w regionie. Jak podaje "Business Insider", w części obiektów stawki spadły o ponad 50 proc.

Mniej lotów, mniej gości
Kluczowym czynnikiem jest oczywiście ograniczona dostępność połączeń i obawy o bezpieczeństwo wśród turystów. Linie lotnicze, w tym British Airways, Cathay Pacific i Air Canada, odwołały część rejsów do głównych hubów regionu. Równolegle część państw rekomenduje obywatelom powstrzymanie się od podróży do ZEA.
Według szacunków World Travel & Tourism Council spadek wydatków turystów zagranicznych w regionie może sięgać 600 mln dol. dziennie. Dubaj, jako rynek silnie oparty na ruchu międzynarodowym, odczuwa to bezpośrednio w poziomie obłożenia.
Korekta cen i promocje dla rezydentów
Operatorzy korygują politykę cenową i ofertową. Sieć Jumeirah Group prowadzi kampanie staycation z rabatami do 30 proc. oraz dodatkowymi świadczeniami, m.in. w gastronomii i spa. Podobne działania widać w innych obiektach, zarówno w segmencie luksusowym, jak i średnim.
Równolegle narzędzia monitorujące ceny hoteli w czasie rzeczywistym, wskazują na przeceny sięgające ok. 60 proc. w wybranych obiektach cztero- i pięciogwiazdkowych. W niższych kategoriach cenowych stawki schodzą do poziomów charakterystycznych raczej dla okresów niskiego popytu.
Cała nadzieja w staycation
W obecnych warunkach głównym źródłem popytu stają się mieszkańcy ZEA. Oferty typu staycation, dotąd uzupełniające, są wykorzystywane jako podstawowe narzędzie utrzymania obłożenia. Hotele rozszerzają pakiety o usługi dodatkowe i elastyczne warunki pobytu.
Na popyt lokalny wpływa także decyzja o przyspieszeniu przerwy wiosennej w szkołach i na uczelniach, co zwiększa krótkoterminowe zainteresowanie wyjazdami krajowymi.








Dodaj komentarz