Norwegia: strajk pracowników hoteli   ŚWIAT

Po fiasku mediacji między związkami zawodowymi a organizacją pracodawców NHO Reiseliv rozpoczął się strajk w norweskiej branży hotelarsko-gastronomicznej. W pierwszej fali objął 1922 pracowników z 113 firm, w tym 1627 zrzeszonych w Fellesforbundet i 295 w Parat. Protest uderzył przede wszystkim w obiekty w Oslo i Bergen.

Tymczasowo zamknięty z powodu strajku pracowników Radisson Blu Royal Hotel, Bergen


Konflikt dotyczy nie tylko samego poziomu wynagrodzeń, ale także zasad wypłaty świadczeń po zakończeniu 16-dniowego okresu, w którym chorobowe pokrywa pracodawca. Fellesforbundet domaga się, by firmy zaliczkowo wypłacały świadczenia do czasu rozliczenia sprawy przez NAV, czyli norweski odpowiednik instytucji obsługującej zabezpieczenie społeczne. To element tegorocznych negocjacji wokół Riksavtalen, układu obejmującego ponad 8500 pracowników hoteli i gastronomii.

Związkowcy argumentują, że branża od lat opiera się na relatywnie nisko opłacanej pracy, a obecny poziom płac nie nadąża za kosztami życia. Jak podkreślił Dag-Einar Sivertsen, główny negocjator Fellesforbundet, pracownicy hoteli i restauracji należą do najniżej wynagradzanych w kraju, choć „mają te same wydatki na żywność i czynsz co wszyscy inni”. W ocenie związku bez realnego wzrostu płac i większego bezpieczeństwa dochodowego w razie choroby nie było podstaw do zawarcia porozumienia.

NHO Reiseliv odpowiada, że żądanie dotyczące zaliczkowania świadczeń przerzuca na pracodawców odpowiedzialność, która powinna spoczywać na państwie. Organizacja podkreśla, że dla wielu małych i średnich firm byłoby to obciążenie płynnościowe i administracyjne, tym bardziej że branża działa dziś przy niskich marżach, wysokich kosztach energii i rosnącej presji podatkowej. Według ostatniego badania członków NHO Reiseliv już co czwarta firma ocenia sytuację rynkową jako złą.

NHO Reiseliv zaznacza, że strajk nie musi automatycznie oznaczać zamknięcia hotelu, a wiele obiektów będzie próbowało utrzymać działalność, choć niekiedy w ograniczonej formule. Jednocześnie norweskie media już pokazują pierwsze realne zakłócenia. Aftenposten pisał o możliwych problemach z gastronomią, zmywaniem i housekeepingiem m.in. w Clarion Hotel The Hub w Oslo, podczas gdy kierownictwo hotelu zapewniało, że śniadania i konferencje odbędą się bez zakłóceń. W Bergen skutki są bardziej namacalne. VG podał, że Radisson Blu Royal Hotel został czasowo zamknięty z powodu protestu.

Na tym spór się nie kończy. Fellesforbundet zapowiedział już rozszerzenie protestu od czwartku 23 kwietnia na kolejne miasta, w tym Trondheim, Tromsø i Sandefjord. Według związku oznaczałoby to wzrost skali strajku do 2668 pracowników w 185 firmach.



Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *