Jarosław Gołębiewski: Pobierowo zyska na naszym hotelu   ANALIZY I RAPORTY

Jarosław Gołębiewski, zarządzający rodzinnym biznesem po śmierci Tadeusza Gołębiewskiego, w rozmowie z „Forbesem” broni skali hotelu w Pobierowie i przekonuje, że największy obiekt w sieci nie tylko nie zaszkodzi miejscowości, ale może stać się dla niej kołem zamachowym. Inwestycja od lat budziła kontrowersje właśnie ze względu na skalę, wpływ na krajobraz i zmianę charakteru nadmorskiej miejscowości.


– Każdy, kto nas odwiedza, zmienia zdanie. To dobrze zaprojektowany, ładny obiekt. Uważam, że ten hotel przyniesie miastu i mieszkańcom tylko dobro – mówi Jarosław Gołębiewski w rozmowie z „Forbes”.

W debacie publicznej pojawiają się zarzuty, że obiekt zdominował krajobraz, zmieni charakter miejscowości i nie przyniesie korzyści mieszkańcom, poza wpływami podatków, bo goście nie będą korzystać z usług turystycznych zlokalizowanych poza samym hotelem.

Gołębiewski odpiera te zarzuty. Przekonuje, że obiekt jest dobrze usytuowany i nie jest widoczny z wielu miejsc, z których, zdaniem krytyków, miał dominować nad Pobierowem. Właściciel sieci uważa również, że duży hotel nie odbierze życia miejscowości, lecz je przedłuży poza sezon. – Pobierowo było miejscowością, która żyła od czerwca do września. Teraz będzie żyła cały rok – przekonuje.

Gołębiewski powołuje się przy tym na doświadczenia z innych lokalizacji sieci: Mikołajek, Wisły i Karpacza. Według niego tamte hotele nie zamknęły gości w obiekcie, lecz zwiększyły ruch w miejscowościach. Jak przekonuje, goście wychodzą do miasta, korzystają z restauracji, kawiarni, lodziarni i lokalnych usług. – Nie trzymamy naszych gości siłą w hotelu – podkreśla.

W rozmowie pojawia się również wątek cen. Gołębiewski przekonuje, że stawki są pochodną standardu, sezonu, wielkości pokoi, dwóch posiłków w cenie oraz dostępu do strefy basenowo-wellness. Podkreśla, że średnia powierzchnia pokoju w Pobierowie to ok. 60 mkw., a oferta obiektu ma być rozwijana o kolejne atrakcje, m.in. kręgielnię, klub nocny, strefy rekreacyjno-sportowe oraz przestrzenie dla dzieci i dorosłych. – Nie ma takiego drugiego obiektu nad morzem – mówi.

Odnosząc się do pierwszych problemów po otwarciu, w tym krytycznej recenzji youtubera Książula, właściciel sieci uznaje ją za krzywdzącą i nieoddającą całości oferty hotelu. Problemy techniczne tłumaczy etapem rozruchu. – Każdy nowy dom, hotel czy fabryka przechodzą tzw. choroby wieku dziecięcego – mówi.

Z rozmowy wynika też, że Pobierowo nie musi być ostatnim dużym projektem rodziny. Gołębiewski deklaruje, że obecnym priorytetem są remonty hoteli w Mikołajkach, Wiśle, Karpaczu i Białymstoku, ale jednocześnie nie wyklucza kolejnych inwestycji. – Może zostanie tym największym, ale na pewno chciałbym, żeby powstało coś jeszcze – mówi o hotelu w Pobierowie.

Uzasadnia to filozofią, która od lat stoi za marką Gołębiewski: duży hotel ma pozwalać na długi sezon, szeroką ofertę, dużą liczbę atrakcji i utrzymanie odpowiedniej kadry. Jak przypomina, jego ojciec powtarzał, że przy małym hotelu właściciel i jego rodzina muszą robić wszystko sami, od recepcji i kuchni po zaopatrzenie.




Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *