Setki hoteli i obiektów noclegowych przyjmowały po wybuchu wojny osoby uciekające z Ukrainy, często na podstawie umów z administracją publiczną i przy niejasnych zasadach rozliczeń. Dziś część z nich może mieć problem podatkowy. Spór dotyczy tego, czy środki wypłacane za zakwaterowanie uchodźców były rekompensatą kosztów pomocy, czy wynagrodzeniem za usługę hotelową podlegającą VAT. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest hotel Mieszko w Gorzowie Wielkopolskim, któremu fiskus, jak informuje Wyborcza.biz, naliczył ponad milion złotych zaległego podatku.

Hotel Mieszko po wybuchu wojny stał się jednym z miejsc zbiorowego zakwaterowania uchodźców z Ukrainy. Pierwsze rodziny trafiły tam już 27 lutego 2022 r., kilka dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. Później, po uzgodnieniach z samorządem, obiekt niemal w całości przeznaczono na potrzeby osób uciekających przed wojną.
W szczytowym momencie w hotelu miało mieszkać 410 osób, a od początku wojny przez obiekt przewinęło się łącznie ok. 2,5 tys. uchodźców. Mieszko zapewniał im zakwaterowanie, wyżywienie, a także m.in. kursy języka polskiego i pomoc medyczną. Jednocześnie nie była to działalność charytatywna. Jak relacjonuje właściciel obiektu Les Gondor, państwo płaciło hotelowi 70 zł brutto za osobę za dobę.
Pomoc czy usługa noclegowa
Przedsiębiorcy, którzy przyjmowali uchodźców, działali w warunkach nadzwyczajnych, często odpowiadając na publiczne apele i bieżące potrzeby samorządów oraz wojewodów. Z ich perspektywy była to część akcji pomocowej. Z perspektywy fiskusa część takich rozliczeń może jednak wyglądać jak odpłatna usługa zakwaterowania.
Według Wyborcza.biz urząd skarbowy zażądał od hotelu Mieszko 1,2 mln zł zaległego VAT, naliczając stawkę 8 proc. Dodatkowo fiskus miał doliczyć ok. 250 tys. zł podatku dochodowego za okres, w którym obiekt świadczył usługi związane z zakwaterowaniem uchodźców.
Sprawa nie dotyczy wyłącznie jednego hotelu w Gorzowie Wielkopolskim. Po 24 lutego 2022 r. w pomoc uchodźcom włączyły się hotele, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe i obiekty zbiorowego zakwaterowania w całej Polsce. Część z nich działała na podstawie stawek ustalanych przez administrację, a nie według typowego cennika hotelowego. Dziś problemem staje się pytanie, czy wypłacane środki należy traktować jako pomoc publiczną i rekompensatę kosztów, czy jako zwykły obrót z działalności gospodarczej.
Właściciel Mieszka złożył wniosek o rozłożenie podatku dochodowego na raty, ale po kilku dniach urząd skarbowy zajął konto firmy.
Decyzja może przyjść z TSUE
Podobne spory trafiły już do sądów administracyjnych. Według Wyborcza.biz Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytania prejudycjalne dotyczące rozliczania VAT od zakwaterowania uchodźców. Chodzi m.in. o to, czy przedsiębiorcy zapewniający noclegi i otrzymujący środki publiczne działali w tym zakresie jako podatnicy VAT oraz czy pieniądze wypłacane przez państwo były wynagrodzeniem za usługę, czy rekompensatą kosztów.
Jeśli fiskus utrzyma podejście, że zakwaterowanie finansowane ze środków publicznych było odpłatną usługą noclegową, część obiektów może zostać objęta podobnymi rozliczeniami. Jeśli jednak zwycięży interpretacja, że była to forma rekompensaty za udział w akcji pomocowej, przedsiębiorcy zyskają argument w sporach z administracją skarbową.










Dodaj komentarz