Nie spełniły się nadzieje bieszczadzkich hotelarzy i właścicieli wyciągów. Ukraińcy nie przyjechali na zimowy wypoczynek.W Ustrzykach Dolnych i okolicy z żalem wspominają czas sprzed zaledwie dwóch lat, gdy język ukraiński częściej było słychać niż polski. Goście z Ukrainy królowali na stokach, a w hotelach i pensjonatach 6 stycznia specjalnie dla nich przygotowywano potrawy wigilijne. Ukraińcy przyjeżdżali w Bieszczady na świąteczny wypoczynek. W Polsce witali nasz Nowy Rok, a potem obchodzili swoje święta Bożego Narodzenia. - To było bardzo dobre, bo po wyjeździe naszych polskich gości oni zapełniali nam miejsca - mówi Alicja Mrugała, właścicielka pensjonatu. W ubiegłym roku wprowadzono wizy dla Ukraińców i skończyły się dobre czasy dla właścicieli bazy turystycznej w Bieszczadach. Rok temu na święta przyjechali nieliczni, którzy mieli jeszcze ważne stare wizy. W tym roku sytuacja jest jeszcze gorsza. - Nie mamy nikogo z Ukrainy- żalą się właściciele większości hoteli i pensjonatów. Nie widać też Ukraińców na stokach. - Ruch graniczny z Ukrainą bardzo się zmniejszył. W 2007 roku odprawialiśmy na Krościenku ponad 6,5 tys. podróżnych dziennie, teraz 3,5 tys. Większość to Polacy. Podróżny z Ukrainy jadący z nartami na wypoczynek to rzadkość - mówi kpt. Elżbieta Pikor, rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.
Źródło: GAZETA WYBORCZA - RZESZÓW (2009-01-08) str.: 4









Dodaj komentarz