Jak przyciągnąć klienta biznesowego w trudnych czasach? Zmienić nazwę na mniej luksusową.

Chociaż słówko "resort" nie ma swojego idealnego odpowiednika w języku polskim, można powiedzieć, że jest ono wyznacznikiem pewnego standardu - niekoniecznie biznesowego. Resort to nic innego jak wysoki poziom usług hotelarskich połączony z mnóstwem dodatkowych luksusowych atrakcji, jak na przykład kompleks spa, kompleks sportowy czy bogato wyposażone pokoje. Do niedawna sieci hotelarskie chętnie posługiwały się słówkiem "resort" nazywając nowpowstałe obiekty. Jednak coraz więcej z nich rezygnuje z tego pomysłu, aby przyciągnąć klientów biznesowych, bo jak wiadomo - w czasie recesji, kiedy to wszyscy chcą ciąć wydatki, wybieranie na miejsce konferencji "resortu" to zbędna rozrzutność. Ballantyne Resort w Charlotte w Nowym Yorku zmienił swoją nazwę w okresie letnim na Ballantyne Hotel & Lodge, po tym, jak kilku klientów zadeklarowało, że chętniej współpracowaliby z hotelem, gdyby nie miał w nazwie słówka "resort". Poza nazwą oczywiście nic się nie zmieniło, obiekt nadal kusi swoich gości pościelą z egipskiej bawełny, polami golfowymi oraz piaszczystymi plażami, przy których zwykle "resorty" powstają. Te trywialne kompromisy to, zdaniem hotelarzy, niekiedy jedyny ratunek by uratować niknące obłożenie.

Źródło: własne

Komentarze

  • Spółka Polskie Wydawnictwa Specjalistyczne ProMedia Sp. z o.o., nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii zamieszczanych przez użytkowników portalu.
  • Spółka zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.