Do redakcji „Hotelarza” napisała Monika Banach, od ponad 20 lat związana z branżą hotelarską. Pracowała operacyjnie w hotelach biznesowych i resortowych, a dziś kształci przyszłych pracowników branży jako nauczycielka przedmiotów zawodowych i wykładowczyni. Zwraca uwagę na paradoks: hotele od lat mówią o trudnościach kadrowych, a jednocześnie coraz częściej nie dostrzegają wartości wykształcenia kierunkowego kandydatów. Publikujemy jej tekst jako ważny głos w dyskusji o przyszłości kadr w hotelarstwie.

Monika Banach
Przez ponad 20 lat pracowałam operacyjnie w hotelarstwie. Zaczynałam od bezpośredniej obsługi gości, następnie zajmowałam się marketingiem i sprzedażą, zarządzałam działem Rooms Division, hotelem oraz operacjami hotelowymi.
Dziś nadal jestem blisko branży, ale obserwuję ją z innej perspektywy. Uczę przedmiotów zawodowych w technikum hotelarskim, przygotowuję uczniów do egzaminów, olimpiad i konkursów branżowych. Jestem także wykładowczynią na kierunku związanym z turystyką i hotelarstwem.
Każdego dnia pracuję z młodymi ludźmi, którzy chcą wejść do branży. Widzę ich zainteresowanie, zaangażowanie i potencjał. Wielu z nich świadomie wybiera hotelarstwo jako przyszłą drogę zawodową.
Tym bardziej niepokoi mnie opinia, którą coraz częściej słyszę podczas rozmów z przedstawicielami hoteli: to, czy kandydat ukończył szkołę hotelarską, nie ma większego znaczenia.
Branża potrzebuje ludzi, ale nie zawsze dostrzega ich przygotowanie
Od lat słyszymy, że hotelom brakuje pracowników, rotacja jest wysoka, a zbudowanie stabilnego zespołu staje się coraz trudniejsze. Jednocześnie absolwent technikum hotelarskiego może otrzymać komunikat, że jego kilkuletnia nauka nie daje mu istotnej przewagi na rynku pracy.
Nie oznacza to oczywiście, że ukończenie szkoły kierunkowej powinno automatycznie gwarantować zatrudnienie. Dyplom nie zastąpi odpowiedzialności, motywacji, kultury osobistej ani umiejętności pracy z ludźmi. Trudno jednak zgodzić się z przekonaniem, że przygotowanie zawodowe nie ma żadnego znaczenia.
Uczeń technikum hotelarskiego przez pięć lat zdobywa wiedzę dotyczącą organizacji pracy hotelu, obsługi gości, recepcji i rezerwacji, służby pięter, gastronomii hotelowej, marketingu usług oraz standardów jakości. Zdaje egzaminy potwierdzające kwalifikacje zawodowe i odbywa obowiązkowe praktyki.
Czy po ukończeniu szkoły jest gotowym, w pełni samodzielnym hotelarzem? Nie. Ma jednak podstawy, których najczęściej nie posiada kandydat po raz pierwszy stykający się z branżą.
Zna terminologię, rozumie strukturę organizacyjną hotelu, wie, czym są standardy obsługi i jak ważna jest współpraca pomiędzy działami. Nie zaczyna więc od zera.
Wiedza czy predyspozycje? Potrzebne jest jedno i drugie
W hotelarstwie często powtarza się, że najważniejsze są osobowość, otwartość i odpowiednie nastawienie do gościa, ponieważ procedur można nauczyć.
To prawda, że hotelarstwo jest branżą relacyjną. Empatia, komunikatywność, kultura osobista i odporność na stres mają ogromne znaczenie. Nie ma jednak powodu, aby przeciwstawiać kompetencje miękkie wiedzy zawodowej.
Najlepszym kandydatem jest osoba posiadająca zarówno właściwe predyspozycje, jak i przygotowanie kierunkowe. Absolwent szkoły hotelarskiej z dobrą postawą i motywacją nie jest problemem. Jest kandydatem, którego można rozwijać.
Taka osoba nadal potrzebuje wdrożenia, praktyki i wsparcia bardziej doświadczonych pracowników. Dotyczy to jednak również wielu osób, które mają już doświadczenie, ale rozpoczynają pracę w nowym obiekcie, według innych procedur i standardów.
Dobrych pracowników trzeba kształtować
Być może część problemu polega na tym, że hotele coraz częściej oczekują pracowników gotowych do samodzielnej pracy od pierwszego dnia. Bez czasu na wdrożenie, naukę i poznanie organizacji.
To nierealistyczne oczekiwanie. Dobrzy hotelarze nie pojawiają się w firmie jako w pełni ukształtowani pracownicy. Rozwijają się dzięki mądrym liderom, dobrej kulturze organizacyjnej, informacji zwrotnej i możliwości uczenia się od bardziej doświadczonych osób.
Jeżeli branża chce budować stabilne zespoły, musi traktować rozwój pracowników jako inwestycję. Dotyczy to szczególnie młodych ludzi, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę zawodową.
Absolwent nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat tego, czego jeszcze nie umie. Warto również dostrzec wiedzę, którą już posiada, i potencjał, który może rozwinąć.
Szkoła daje podstawy, hotel daje praktykę
Jako nauczycielka i wykładowczyni widzę duży potencjał we współpracy szkół z hotelami. Szkoła może przekazać wiedzę, wyjaśnić zasady funkcjonowania obiektu i przygotować ucznia do pierwszego kontaktu z branżą. Hotel daje natomiast możliwość wykorzystania tej wiedzy w rzeczywistych sytuacjach.
Obie strony są sobie potrzebne.
Praktyki zawodowe, spotkania z hotelarzami, zajęcia prowadzone przez osoby pracujące operacyjnie, wizyty studyjne i mentoring mogą znacznie ułatwić młodym ludziom wejście na rynek pracy. Mogą też pomóc hotelom wcześniej poznać przyszłych kandydatów i wyłowić osoby, które rzeczywiście wiążą swoją przyszłość z branżą.
Warunkiem jest jednak wzajemny szacunek. Szkoły powinny traktować hotele jako partnerów w procesie kształcenia, a branża powinna dostrzegać, że edukacja zawodowa tworzy fundament, na którym można budować dalsze kompetencje.
Młodzi nadal chcą pracować w hotelarstwie
Wbrew często powtarzanym opiniom młodzi ludzie nadal interesują się tą branżą. Widzę uczniów, których fascynuje obsługa gości VIP, revenue management, technologie, guest experience czy zarządzanie.
Oni naprawdę są. Potrzebują jednak szansy na rozpoczęcie kariery i środowiska, w którym będą mogli się rozwijać.
Nie każdy absolwent zostanie dobrym hotelarzem. Nie każdy pozostanie w branży. Nie powinno to jednak prowadzić do lekceważenia całej grupy kandydatów, którzy przez kilka lat przygotowywali się właśnie do tej pracy.
Jeżeli hotelarstwo nadal chce być branżą ludzi, powinno poważnie traktować tych, którzy świadomie wybrali kierunkową edukację. Zamiast pytać, czy warto zatrudniać absolwentów szkół hotelarskich, lepiej zastanowić się, jak wykorzystać ich przygotowanie i potencjał.
Rozwiązanie części problemów kadrowych może być bliżej, niż się wydaje. Siedzi dziś w szkolnych ławkach.
Monika Banach – od ponad 20 lat związana z hotelarstwem. Pracowała m.in. w recepcji, marketingu i sprzedaży, zarządzała działem Rooms Division, hotelem oraz operacjami hotelowymi. Certyfikowana trenerka biznesu, właścicielka firmy szkoleniowej Gościnność w trampkach, wykładowczyni Wrocławskiej Akademii Biznesu oraz nauczycielka przedmiotów zawodowych w Technikum Hotelarskim nr 16 we Wrocławiu.
Tekst został skrócony i zredagowany przez redakcję „Hotelarza”.










Dodaj komentarz