Hiszpańskie sieci Meliá Hotels International i Iberostar Hotels & Resorts wycofują się z części hoteli na Kubie należących do państwowej Grupo de Turismo Gaviota. Decyzja ma związek z rozszerzeniem amerykańskich sankcji wobec podmiotów powiązanych z kubańskim sektorem wojskowym.

Jak podał CoStar News, Meliá przestaje prowadzić 15 hoteli i resortów należących do Gavioty. Iberostar zakończył zarządzanie 12 obiektami tego właściciela, ale pozostaje operatorem sześciu innych hoteli na Kubie, należących do Cubanacán i Gran Caribe, również powiązanych z kubańską własnością państwową. Podobne decyzje podjęły także kanadyjski Blue Diamond i indonezyjska Archipelago International.
Firmy miały czas do 5 czerwca na zakończenie współpracy z objętymi sankcjami podmiotami. W maju administracja Donalda Trumpa rozszerzyła sankcje wobec Kuby, kierując je przede wszystkim przeciwko Grupo de Administración Empresarial S.A., holdingowi kontrolowanemu przez kubańskie wojsko, do którego należy Gaviota.
Hotele formalnie cywilne, faktycznie wojskowe
Gaviota posiada na Kubie 121 hoteli. Jest częścią GAESA, czyli Grupo de Administración Empresarial S.A., konglomeratu kontrolowanego przez kubańskie siły zbrojne. To właśnie ta struktura znalazła się na liście amerykańskich działań sankcyjnych.
– Trudno wielu osobom zrozumieć, że sektor hotelowy na Kubie nie jest zarządzany przez rząd, ale przez armię, konkretnie przez GAESA – powiedział CoStar News James Hepple, dyrektor zarządzający Tourism Analytics. Według niego GAESA jest w praktyce państwem w państwie, dysponującym środkami, do których nie ma dostępu sam kubański rząd.
Na podobny aspekt zwrócił uwagę Nicolas Cousin, dyrektor zarządzający Christie & Co na Hiszpanię i Portugalię. W jego ocenie presja USA dotyczy nie tylko samej Kuby, ale również firm prowadzących działalność z kubańskimi podmiotami państwowymi. Jak wskazał, z aktywami Gavioty współpracowały m.in. Iberostar, Meliá, Valentín, Vila Galé i Axel, podczas gdy hotele Barceló na Kubie należą do innych partnerów.
Meliá i Iberostar tracą część historycznego rynku
Meliá działała na Kubie od 1990 r., a Iberostar od 1993 r. Obie firmy były największymi zagranicznymi operatorami hotelowymi na wyspie.
Z portfela Meliá wypadają obiekty działające m.in. pod markami Meliá, Paradisus, Sol, INNSiDE i Meliá Collection. Wśród nich są Gran Hotel Bristol Habana Vieja, Meliá Collection, INNSiDE Catedral Habana, Meliá Cayo Santa María, Meliá Las Dunas, Paradisus Varadero czy Sol Varadero Beach. Iberostar zakończył zarządzanie m.in. hotelami Iberostar Grand Packard, Iberostar Selection Havana, Iberostar Selection Holguín i Iberostar Origin Bella Vista Varadero.
Meliá w komunikacie podała, że wpływ tej decyzji na grupę będzie ograniczony, ponieważ większość objętych nią hoteli i tak nie działa obecnie z powodu problemów energetycznych oraz słabego popytu na rynku kubańskim. Spółka zapowiedziała uporządkowany proces wyjścia z tych obiektów.
Po tej zmianie Meliá ma globalnie 375 hoteli oraz pipeline obejmujący 80 hoteli i 17,1 tys. pokoi.
Ryzyko nie kończy się na sankcjach
Dla hiszpańskich sieci problemem pozostają również potencjalne roszczenia wynikające z amerykańskiej ustawy Helmsa-Burtona z 1996 r., która umożliwia obywatelom USA oraz kubańskim emigrantom z amerykańskim obywatelstwem dochodzenie roszczeń do majątku przejętego po rewolucji kubańskiej.
Według cytowanego przez CoStar News serwisu CubaHeadlines.com, Meliá, która wcześniej prowadziła na Kubie od 32 do 35 hoteli, mogła uzyskiwać z tego rynku od 8 do 15 proc. EBITDA. Serwis wskazuje też na blisko 6 tys. roszczeń w ramach Title III ustawy Helmsa-Burtona, wycenianych łącznie na ok. 8 mld euro.
Znaczenie mają również relacje firm z rynkiem amerykańskim. Meliá ma 12 hoteli w USA, głównie na Florydzie, a Iberostar jest obecny w Miami. Utrata możliwości rozliczeń dolarowych byłaby dla tych firm poważnym ryzykiem operacyjnym.
Sytuację pogarszają problemy samego kubańskiego rynku: niedobory energii, problemy z zaopatrzeniem, brak paliwa lotniczego i spadający popyt. Według Jamesa Hepple’a w IV kwartale 2025 r. obłożenie hoteli na Kubie wynosiło 18,9 proc., przy obecności turystów z Kanady i Rosji. Bez tych dwóch rynków średnie obłożenie może już spadać do poziomów jednocyfrowych.
Hepple zwrócił też uwagę, że zmienione modele najmu na Kubie zwiększyły ekspozycję operatorów na sankcje wtórne. W części przypadków proste umowy zarządzania zostały zastąpione długoterminowymi umowami najmu, co z punktu widzenia ryzyka prawnego zaczęło przypominać bezpośrednią eksploatację aktywów objętych embargiem.








Dodaj komentarz