Ireneusz Raś, wiceminister sportu i turystyki, przekonywał w Radiu ZET, że problem uciążliwych najemców krótkoterminowych jest marginalny, a z mieszkań wynajmowanych przez platformy rezerwacyjne korzystają przede wszystkim polskie rodziny. Jego wypowiedź wywołała jednak krytyczne reakcje, zwłaszcza wśród osób wskazujących na konflikt między turystycznym wykorzystaniem mieszkań a prawami stałych mieszkańców wspólnot.

Wiceminister sportu i turystyki w programie „Trzy pytania na koniec dnia” w Radiu ZET bronił umiarkowanego podejścia do nowych przepisów i przekonywał, że nie ma podstaw do przedstawiania najmu krótkoterminowego jako systemowego problemu dla mieszkańców budynków wielorodzinnych.
– 60 procent osób korzystających z najmu krótkoterminowego w Polsce to są rodziny polskie, wielodzietne – mówił Raś. Jak dodał, problematyczni najemcy mają stanowić ok. 1 proc. wszystkich korzystających z tej formy zakwaterowania.
Wiceminister argumentował, że w popularnych kierunkach turystycznych, takich jak Sopot, Gdańsk, Kraków czy Zakopane, mieszkania wynajmowane przez platformy rezerwacyjne są dla wielu rodzin alternatywą wobec hoteli. – Powiem tak, nie stać polskich rodzin – stwierdził.
Największe medialne reakcje wywołała jednak część wypowiedzi dotycząca uciążliwości najmu krótkoterminowego dla sąsiadów. Raś mówił, że „nie ma dziś w istocie potwierdzonego faktu”, iż rynek ten generuje poważny problem z wybrykami czy zachowaniami zakłócającymi życie mieszkańców. W krótkim fragmencie opublikowanym w mediach społecznościowych Radia ZET dodał: – Wielokrotnie widziałem i słyszałem, że komuś pies przeszkadzał albo dziecko małe płaczące za ścianą. Więc nie szukajmy dziury w całym tak naprawdę.
To właśnie ten fragment stał się osią krytyki. Komentujący w mediach społecznościowych zarzucili wiceministrowi, że zestawia naturalne odgłosy życia codziennego, jak płacz dziecka czy obecność psa, z sytuacjami, które mieszkańcy budynków z lokalami wynajmowanymi na doby opisują jako faktyczną hotelizację klatek schodowych: rotację obcych osób, imprezy, hałas, poczucie braku bezpieczeństwa i trudności wspólnot w egzekwowaniu porządku.
Rządowy projekt, prezentowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, zakłada uznanie najmu krótkoterminowego do 30 dni za usługę hotelarską, obowiązkową rejestrację lokali w gminnej ewidencji i Centralnym Wykazie Turystycznych Obiektów Noclegowych, nadawanie numerów identyfikacyjnych widocznych w ofertach publikowanych na platformach, kary administracyjne za działalność bez rejestracji oraz nowe uprawnienia gmin, w tym możliwość wyznaczania stref ograniczających najem krótkoterminowy. Jednocześnie rządowe podejście jest łagodniejsze niż postulaty przewidujące silniejsze uprawnienia wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni, w tym wymóg zgody na prowadzenie najmu krótkoterminowego w budynkach mieszkalnych. Raś już wcześniej wskazywał, że taki obowiązek byłby rozwiązaniem zbyt radykalnym.
Od 20 maja w całej UE stosowane jest rozporządzenie STR dotyczące gromadzenia i udostępniania danych o usługach krótkoterminowego najmu lokali mieszkalnych. Polska nie ma jednak jeszcze uchwalonej pełnej ustawy dostosowującej krajowy system do nowych przepisów. Obowiązuje więc u nas okres przejściowy: platformy, właściciele i samorządy muszą przygotowywać się do nowego modelu raportowania i rejestracji, ale krajowe mechanizmy egzekwowania przepisów nie są jeszcze kompletne.
W tym samym wywiadzie Raś zapowiedział również uruchomienie jesienią czeku turystycznego w czterech województwach wschodniej Polski: podlaskim, warmińsko-mazurskim, lubelskim i podkarpackim. Świadczenie ma wynosić od 300 do 600 zł i obejmować wyjazdy z co najmniej dwoma noclegami w niskim sezonie, od września do listopada.








Dodaj komentarz