Pierwszy weekend Gołębiewskiego w Pobierowie nie przyniósł obrazów, które często towarzyszą otwarciom dużych hoteli: sparaliżowanej recepcji, technicznych wpadek czy nerwowej obsługi. Goście chwalą skalę obiektu, pokoje, jedzenie i ofertę dla rodzin. Skarżą się przede wszystkim na rzeczy bardziej prozaiczne: dojazd, brak czytelnych znaków i wysokie opłaty dodatkowe.

Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, hotel, po latach przesuwania terminu otwarcia, ruszył 10 czerwca, wcześniej niż pierwotnie zapowiadano. Na start udostępniono ponad 500 pokoi, a docelowo obiekt ma mieć ich ok. 1240. Już samo uruchomienie sprzedaży pokazało skalę zainteresowania: w ciągu pierwszej doby system miał odnotować 2119 rezerwacji.
W branży tak duże otwarcia rzadko przebiegają całkowicie gładko, a przy hotelach o tej skali pierwsze dni często oznaczają test nie tylko dla wszystkich działów hotelu, ale też systemów rezerwacyjnych, wind, parkingu i całej logistyki gościa. Po pierwszym weekendzie w Pobierowie nie widać na razie relacji o klasycznym otwarciowym chaosie, tj. wielogodzinnych kolejkach do recepcji, masowych awariach czy paraliżu obsługi.
Goście chwalą hotel, pokoje i ofertę dla rodzin
W pierwszych komentarzach i relacjach gości najmocniej powtarzają się pochwały dla skali obiektu, przestrzeni wspólnych i oferty rodzinnej. W materiałach publikowanych po otwarciu pojawiają się opisy lobby, które "robi ogromne wrażenie”, z fortepianem, dużym akwarium i rozbudowaną przestrzenią recepcyjno-wypoczynkową. Goście zwracają uwagę również na duże pokoje, widoki, jedzenie i animacje dla dzieci.
W opiniach w Google pojawiają się komentarze o „bardzo przestronnych i komfortowych” pokojach, „pysznym i urozmaiconym” jedzeniu oraz animacjach, dzięki którym „dzieciaki były zachwycone”, a rodzice mogli odpocząć. Inny z internautów pisał o „przepięknym hotelu” i „najlepszych animatorach z całej Polski”.

Gołębiewski w Pobierowie od początku był oceniany nie tylko jako hotel, ale jako zjawisko: największy resort w Polsce, inwestycja budząca emocje skalą, bryłą, lokalizacją i wieloletnim procesem realizacji. Sam hotel akcentuje ponad 180 tys. m kw. powierzchni, Park Wodny Tropikana, strefę wellness, restauracje, atrakcje dla dzieci i położenie przy morzu. Po pierwszych pobytach widać, że przynajmniej część gości odbiera tę skalę jako atut, nie jako przedmiot kontrowersji.
Największy problem: dojazd i oznakowanie
Najmocniejszy zgrzyt po pierwszym weekendzie dotyczy nie wnętrz, ale dojazdu. Goście skarżą się na prowadzenie przez nawigację leśnym, dziurawym traktem i brak czytelnego oznakowania prowadzącego do właściwej drogi. W relacjach cytowanych po otwarciu turyści mówili, że „nigdzie nie było żadnych znaków”, a droga, którą pojechali, była „tragiczna”.
Z materiałów publikowanych po otwarciu wynika, że do hotelu prowadzi również nowa, równa trasa od drogi wojewódzkiej nr 102, ale problemem pozostaje jej oznaczenie. Przedstawiciel hotelu zapowiedział, że odpowiednie znaki mają pojawić się „na dniach”.
Drugi powtarzający się temat to koszty poza samym noclegiem. Jeszcze przed otwarciem uwagę gości zwracały ceny parkingu i opłat za pobyt z psem. Parking podziemny kosztuje 80 zł za dobę, miejsce zewnętrzne 60 zł, a hotel nie prowadzi rezerwacji miejsc postojowych. Pobyt psa wyceniono na 150 zł za dobę w przypadku małego zwierzęcia i 250 zł za dobę w przypadku dużego.
Oceny zaczęły rosnąć po pierwszych pobytach
Ciekawie wygląda też zmiana tonu w ocenach internetowych. Jeszcze przed przyjęciem pierwszych gości hotel miał w Google ocenę 3,7, obciążoną w dużej mierze opiniami dotyczącymi samej inwestycji: jej skali, wpływu na krajobraz i kontrowersji wokół budowy. Po otwarciu średnia wzrosła do 3,9. Goście zaczynają więc częściowo oddzielać ocenę hotelu od sporu o samą inwestycję.
Przy tej skali inwestycji, liczbie gości i poziomie oczekiwań otwarcie należy ocenić jako udane. Nie doszło do scenariusza, który przy uruchamianiu tak dużych hoteli wcale nie należy do rzadkości, długich kolejek do recepcji, problemów technicznych, chaosu organizacyjnego czy wyraźnego przeciążenia obsługi. Jeśli pierwsze zastrzeżenia gości dotyczą przede wszystkim dojazdu, oznakowania i kosztów dodatkowych, to z perspektywy samego startu operacyjnego jest to sukces.










Dodaj komentarz