Ryzykowne inwestycje condo   ANALIZY I RAPORTY

Pomimo tego, że zdaniem części graczy, ostatnio na rynek condo zaczyna powracać ożywienie, to zdaniem Jana Wróblewskiego, twórcy Zdrojowej Hotels, biznesy niektórych firm przypominają piramidy finansowe, a już niebawem może nas czekać fala spektakularnych bankructw na tym rynku - pisze "Puls Biznesu".

fot. Adobe Stock

– Część deweloperów spoza branży hotelowej próbuje obecnie zarabiać na inwestycjach condo jak na piramidach finansowych. Sprzedają lokale, żeby zrolować długi i móc rozliczyć się z poprzednimi klientami, a potem sprzedawać kolejne - wyjaśnia Wróblewski. Jak dodaje przedsiębiorca, wiele tego typu firm przy życiu utrzymały środki z tarcz finansowych z okresu pandemii, ale zostały one już wyczerpane. – Gdyby nie dotacje covidowe z PFR, już wcześniej doszłoby do bankructw, a tak wszystko jeszcze przed nami - mówi.

Artur Wach, prezes firmy Condo.pl zajmującej się sprzedażą i zarządzaniem obiektami condo uspokaja, że na rynek zaczyna wracać długo nie widziane ożywienie, choć ze względu na coraz wyższe koszty budowy obiektów hotelowych, opłacalność inwestycji będzie spadać. – Mamy takie projekty, w których z powodu horrendalnych kosztów budowy już na starcie widać, że w najlepszym wypadku uda się wyjść na zero. W przypadku niektórych inwestycji długoterminowy inwestor jest jednak skłonny to zaakceptować, bo wierzy, że uda się osiągnąć satysfakcjonującą marżę z działalności operacyjnej – wyjaśnia Wach.

Jan Wróblewski zwraca z kolei uwagę, że obecne obowiązki informacyjne są wystarczające, ale nie są egzekwowane, a rozszerzenie ustawy deweloperskiej na segment condo byłoby złym pomysłem. – Gdyby nie można było wykorzystać na budowę pieniędzy wpłacanych przez klientów, konieczne byłoby uzyskanie zewnętrznego finansowania. Banki nie dają kredytów na projekty condo, więc deweloperzy musieliby pożyczać na wysoki procent poza systemem bankowym, co tylko zwiększałoby ryzyko – wyjaśnia twórca Zdrojowej.

Jego zdaniem rozwiązanie problemu to zadanie dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). – Liczni deweloperzy nie informują klientów o ryzyku związanym z inwestycjami w ich nieruchomości czy sposobie i kosztach finansowania budowy, a jednak w jakiś sposób unikają konsekwencji - twierdzi współwłaściciel Zdrojowej. Jak dodaje –Gdyby UOKiK wykorzystywał swoje możliwości kontrolowania takich inwestycji, karał odstraszająco wielkimi kwotami, poszkodowanych byłoby mniej. Branża widzi, kto finansuje się wyłącznie z wpłat klientów i ich o tym nie informuje albo zadłuża się, nawet na 20 proc., emitując np. obligacje. Jak taka inwestycja ma przynieść „gwarantowane” 8-proc. zwrotu inwestorom lub udziały w zawyżonych przychodach obiecywane w reklamach? Kolejne takie projekty rzutują niekorzystnie na pozostałe, bo konkurują z nimi na początku o inwestora, a potem, po otwarciu – o gościa, więc wyniki się pogarszają – mówi Wróblewski.

Na decyzje kupujących pokoje w systemie condo wpływa też logo znanej sieci. – Długo rozmawiamy z inwestorem nie tylko o jego zamierzeniach, ale również o dotychczasowej działalności - zwłaszcza jeśli ma to być nasz pierwszy wspólny projekt. Oczekujemy też od dewelopera przedstawienia dokumentów, które potwierdzą zasadność ekonomiczną planowanej inwestycji i jej zgodność z wymogami prawnymi. Takimi dokumentami są: prawna analiza due diligence przyszłej struktury właścicielskiej, w tym praw nabywców lokali, oraz analiza rynku i opłacalności inwestycji – mówi mówi Jacek Stasikowski, dyrektor ds. rozwoju sieci Accor w Polsce.

Według Jana Wróblewskiego natomiast, międzynarodowe sieci stały się bardziej liberalne, a logo nie ma już jednak takiego znaczenia jak przed pandemią.


Komentarze

  • Spółka Polskie Wydawnictwa Specjalistyczne ProMedia Sp. z o.o., nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii zamieszczanych przez użytkowników portalu.
  • Spółka zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *