HIT2026: Ukraina. Rynek, na który wszyscy patrzą, ale niewielu wie, jak wejść   KONFERENCJE "HOTELARZA"

Ukraina to dziś jeden z najbardziej oczywistych, a zarazem najtrudniejszych kierunków inwestycyjnych w regionie. Wszyscy dostrzegają skalę przyszłej odbudowy, potencjał popytu oraz rolę, jaką hotele mogą odegrać w gospodarce kraju po zakończeniu konfliktu. Znacznie mniej oczywiste jest jednak to, jak realnie podejść do tego rynku: od struktury wejścia i wyboru lokalnego partnera, aż po finansowanie, zabezpieczenia, umowy operatorskie oraz zarządzanie ryzykiem wojennym.

Dlatego podczas HIT 2026 po raz pierwszy tak wyraźnie przyjrzano się Ukrainie nie jako tematowi geopolitycznemu, lecz jako rynkowi inwestycji hotelowych w warunkach podwyższonego ryzyka. Panel „Ukraina: inwestycje hotelowe w warunkach podwyższonego ryzyka” połączył perspektywę praktyków rynku, instytucji publicznych oraz organizacji wspierających kapitał zagraniczny.

Dyskusję moderowała Elżbieta Lendo, prezes Lendo Hotels Group i Polskich Hoteli Niezależnych. W rozmowie udział wzięli: dr Iryna Chikita z Five Forces, Piotr Ciarkowski z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, Nazar Kohut z UkraineInvest oraz Taras Łozynskyi, wiceprzewodniczący Państwowej Agencji Rozwoju Turystyki Ukrainy.

Na początku Taras Łozynskyi opowiedział o tym, jak po pierwszym szoku wywołanym wybuchem pełnoskalowej wojny w 2022 roku, turystyka stopniowo zaczęła powracać. Wynikało to z naturalnej potrzeby obywateli, którzy w miarę możliwości chcieli choć na chwilę odpocząć od dramatycznej sytuacji w kraju. Obecnie turystyka jest traktowana jako jedno z istotnych narzędzi umożliwiających państwu podnoszenie się ze zniszczeń wojennych.

Następnie Nazar Kohut z UkraineInvest omówił sytuację inwestycyjną oraz wsparcie, na jakie w sektorze hotelowym mogą liczyć inwestorzy zagraniczni. Jak zauważył, na początku 2026 roku sektor „Zakwaterowanie i gastronomia” odpowiadał za zaledwie 0,77 proc. całkowitych bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI) w Ukrainie, pozostając jednym z najbardziej niedoinwestowanych segmentów gospodarki. Największy udział w strukturze inwestycji ma gastronomia (155,8 mln USD), podczas gdy hotele przyciągnęły dotychczas jedynie 46,9 mln USD. Wśród kluczowych inwestorów dominują Wielka Brytania, Cypr i Austria, przy marginalnym udziale Polski i Niemiec. Dla branży hotelarskiej Ukraina pozostaje rynkiem o ogromnym potencjale – napędzanym odbudową kraju i rosnącą turystyką krajową – ale wciąż wymagającym większego zaangażowania kapitału zagranicznego. Może to stworzyć naturalną przewagę dla podmiotów wchodzących na ten rynek na wczesnym etapie.

Z punktu widzenia polskiego biznesu hotelowego sytuację oceniał Piotr Ciarkowski z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem motywacją do inwestowania na Ukrainie jest przede wszystkim wyraźny potencjał wzrostu. Choć w ciągu dnia w wielu miastach wojny nie widać na pierwszy rzut oka, to w wyniku bombardowań zniszczono znaczną część infrastruktury energetycznej. W efekcie prowadzenie biznesu hospitality staje się ogromnym wyzwaniem, gdy obiekt musi stale bazować np. na własnym agregacie prądotwórczym.

– Zdolność ukraińskiej branży do regeneracji jest wyjątkowa. Wiele miejsc zniszczonych na początku wojny jest dziś w pełni odbudowanych. Z drugiej strony na terenie Ukrainy wiele obiektów, których budowę rozpoczęto przed wojną, nie zostało ukończonych i dziś można je nabyć w bardzo atrakcyjnej cenie. Dotyczy to m.in. Odessy oraz innych destynacji atrakcyjnych turystycznie – zauważył Piotr Ciarkowski.

Jako wyjątkowo korzystne rozwiązanie przedstawiciel Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej wskazał możliwość skorzystania ze środków w ramach programu Ukraine Facility. To nowe narzędzie, którym zarządza Bank Gospodarstwa Krajowego.

– Te środki są realnie dostępne, tanie i dedykowane dla polskich inwestorów. Grzechem byłoby z nich nie skorzystać – dodał.

Nazar Kohut potwierdził, że procesy inwestycyjne już trwają i nowi inwestorzy otwierają hotele na terenie Ukrainy. Dr Iryna Chikita z Five Forces podkreśliła z kolei, że praktyczne przykłady obiektów uruchomionych po wybuchu wojny udowadniają opłacalność takich przedsięwzięć.

– Warto pamiętać o mnożniku inwestycyjnym. Po zakończeniu wojny Ukraina będzie największym terytorium do pomnażania kapitału, ponieważ ruszy tam odbudowa i rewitalizacja na gigantyczną skalę – podsumowała dr Iryna Chikita.

– Pytanie nie brzmi, czy Ukraina się odbuduje, ale kto w porę w nią zainwestuje – spuentowała prowadząca dyskusję Elżbieta Lendo.

Podczas panelu rynek ukraiński został potraktowany nie jako mglista obietnica na czas „po wojnie”, ale jako sprawnie funkcjonujący organizm, który działa już teraz, choć według zupełnie innych reguł zarządzania ryzykiem. Kluczowe wnioski z debaty koncentrowały się wokół tego, jak skutecznie zabezpieczyć wejście kapitału, komu zaufać na lokalnym rynku oraz które źródła popytu są wystarczająco trwałe, by uzasadniały realizację nowych projektów hotelowych.




Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *