Tegoroczny sezon zimowy przyniósł wyrównanie popytu między polskim wybrzeżem a południem kraju, które wygenerowały odpowiednio 40 i 39 procent rezerwacji. Jak wynika z danych platformy Travelist.pl, najmocniejszym okresem ferii okazał się drugi turnus, obejmujący województwa dolnośląskie i małopolskie, odpowiadając za 37 procent całego ruchu. W szczytowym momencie tegorocznych ferii, czyli w tygodniu walentynkowym, średnie obłożenie hoteli w Polsce sięgnęło 74 proc., a w regionach górskich aż 78 proc. Słabszy początek sezonu wynikał z uwarunkowań kalendarzowych oraz pogodowych, co miało bezpośrednie przełożenie na dynamikę rezerwacji w obiektach hotelowych.

Wzrosty cen rok do roku utrzymały się na poziomie zbliżonym do inflacji. Średnia stawka za pobyt dwóch osób dorosłych z dzieckiem, obejmujący nocleg z wyżywieniem, wyniosła w górach 660 złotych, co stanowi wzrost o 6 procent. Nad morzem kwota ta ukształtowała się na poziomie 470 złotych, rosnąc o 4 procent. Najwyższe stawki notowano w kurortach górskich. W Białce Tatrzańskiej średnia cena doby sięgała tysiąca złotych, natomiast w Kudowie-Zdroju, Krynicy-Zdroju czy Szczyrku oscylowała w granicach 830–900 złotych. Nad Bałtykiem najdroższą lokalizacją okazała się Pogorzelica ze średnią stawką na poziomie niemal 700 złotych.

Kluczowa okazała się modyfikacja struktury kalendarza. Zamiast czterech zazębiających się turnusów zaplanowano trzy, rozpoczynające się i kończące tego samego dnia.
„Z punktu widzenia hotelarzy oznaczało to mniejszą płynność rezerwacji i trudniejsze utrzymanie wysokiego obłożenia. Brak tej ciągłości negatywnie wpłynął na wyniki pierwszej tury. Warto obalić argument cenowy, jakoby to on zaważył na decyzjach podróżnych. Stawki nie ograniczały popytu, większe znaczenie miała zmiana struktury sezonu oraz przesunięcie części wyjazdów na okres świąteczno-noworoczny” – ocenia Eliza Maćkiewicz, dyrektor komercyjna w Travelist.pl.
Na mniejsze zainteresowanie wyjazdami na początku ferii wpłynęły również korzystne warunki śnieżne w całym kraju. Część turystów decydowała się na korzystanie z lokalnej infrastruktury narciarskiej i jednodniowe wyjazdy zamiast dłuższego pobytu w innym regionie. Branża odnotowała natomiast wyraźną kulminację ruchu w połowie miesiąca.

„Dane z raportu Market Intelligence KLIPS pokazują, że okres 9-15 lutego był najmocniejszym momentem zimy, kiedy to średnie obłożenie hoteli w kraju sięgnęło 74 procent, a w górach aż 78 procent” – dodaje Maćkiewicz.
Wśród najchętniej wybieranych kierunków w górach dominowały Szklarska Poręba, Świeradów-Zdrój oraz Szczyrk. Nad morzem największy ruch koncentrował się w Kołobrzegu, Gdańsku i Mielnie. Największą dynamikę wzrostu zainteresowania rok do roku odnotowano w Bystrej, Janowie Podlaskim oraz nadmorskim Trzęsaczu, podczas gdy spadki popytu dotknęły między innymi Sopot, Dąbki czy Kudowę-Zdrój.









Dodaj komentarz