Poznaj Poznań

W Poznaniu, o dziwo, nie wybudowano jeszcze hotelu pięciogwiazdkowego. Obiekt tej klasy – w postaci Sheratona – dopiero powstaje. W buty luksusu wchodzą więc hotele czterogwiazdkowe. I tych jednak nazbyt wiele – zwłaszcza jak na miasto typowo targowe – nie ma. Wszystkie one mają za tobardzo stylowe i reprezentacyjne nazwy, takie jak: Royal, Trawiński, czy Vivaldi. W klasie trzech gwiazdek trwa mordercza rywalizacja. W klasie budżetowej – króluje bieda.

Gość dostrzegł także zdjęcia polskich „celebrities”,

o których jednak nigdy nie słyszał…

Poznański Hotel Royal charakteryzuje choćby wysmakowana tonacja terakoty. To prawdziwie elegancki i subtelny obiekt
– pisze dziennikarz Lonely Planet. Radzi, by wynająć pokój typu studio, gdzie można potrenować nawet na tzw. „ski machine” (symulator nart biegowych). Jeśli ktoś nie lubi sportu, może choćby „poszwędać się” po lobby i poprzyglądać zdjęciom polskich sław odwiedzających ten królewski przybytek. Dla Rough Guide jest to obiekt pełen dziwacznego czaru. Przytulnie umeblowany w ciepłych kolorach. Wadą niektórych pokoi jest ich mało wygodny kształt w postaci litery L. Czyni on niemożliwym złączenie w razie potrzeby dwóch łóżek w jedno – czytamy w przewodniku. Dla gościa z Nowego Jorku jest to umiarkowanie ceniący się, cichy hotel, oferujący bardzo dobre tradycyjne polskie śniadania. Gość dostrzegł także zdjęcia polskich „celebrities”, o których jednak nigdy nie słyszał. Hotel Trawiński nie doczekał się żadnych ocen i komentarzy poza zdawkowym zdaniem
w Lonely Planet: Być może nie jest to najbardziej atrakcyjny budynek
w parku Cytadela, niemniej oferuje nieskazitelne zakwaterowanie.
Na temat Vivaldiego wypowiada się gość z angielskiego Suffolk, który przyjechał do Poznania na imprezę weselną. Ocenił ten obiekt w samych superlatywach. Grupa gości
z Anglii była przyjęta w czasie tych pięciu dni z atencją i wysoką kulturą – zapewnia.
Poza tym jedzenie było wspaniałe, czystość olśniewająca, basen mały, ale dobry. Wszelkie pranie i prasowanie zadziwiająco szybkie. Trudno wystarczająco pochwalić ten hotel – stwierdza gość. Obiecuje, że przyjedzie do Poznania jeszcze raz. Dlaczego? Twierdzi, że miasto ma doskonały „vibe” (nastrój) i piękną architekturę. Skromnie na razie opisywanym miejscem jest apart-hotel Domina Prestige. Stylowe wnętrza, w pełni wyposażone kuchnie. Obiekt jest bardziej modny niż nowojorski penthouse – zachwala turysta ze Stanów.

Ciekawostką tego hotelu jest apartament z lustrem
nad łóżkiem. Oczywiście tylko dla tych,
którzy rzeczywiście czują taką potrzebę…

W średnim przedziale cenowym w Poznaniu – mówiąc slangiem piłkarskim – rozgrywany jest, szczególnie poza sezonem targowym, trudny mecz. Promocje cenowe, weekendowe itp. to już od dawna standard. Do najchętniej opisywanych hoteli
w tej klasie należy Hotel Rzymski. Uważany jest on przez Lonely Planet za „historic&sophistiacated” (historyczny i wyszukany) oraz idealnie pasujący do średniej klasy hoteli w tym mieście, chociaż restauracje pomagają mu plasować się bliżej klasy wyższej. Rough Guide ocenił go nawet jako „elegancki z dobrą restauracją”: pokoje są może niezbyt inspirujące, ale wystarczające, z prysznicem i telewizorem. Goście nie mają jednak przesadnie dobrej opinii o tym obiekcie. Cenią w nim przede wszystkim lokalizację. Gość z Atlanty ocenił go jako „retro sowiecki”, choć odnowiony i całkiem komfortowy. Łazienki są jednak wspaniałe – pisze. Śniadania – co jest chyba standardem w polskich hotelach – są po prostu super, a restauracja hotelowa powyżej przeciętnej. Personel przyjacielski, nawet, jeśli ich angielski jest trochę „łamany”. Dla turysty z Anglii z kolei jest to, poza świetną lokalizacją, doskonały wybór pod względem finansowym. Docenił on również wysokie sufity pokoi, które są duże, czyste i mają charakter (cokolwiek miałoby to oznaczać…).
Hotel Lech został uznany przez Lonely Planet za obiekt komfortowy w dobrym standardzie trzygwiazdkowym. Dobrze wyszkolony personel obsługuje głównie turystyczną klientelę. Rough Guide określił go surowiej: Pretenduje do trzech gwiazdek, niemniej realny standard nie uzasadnia tego i naprawdę ich nie potwierdza. Pokoje wyposażone są w standardowe, pochodzące z „ery socjalizmu”, brązowe dywany. Ciekawostką tego hotelu
– pisze RG – jest apartament z lustrem nad łóżkiem. Oczywiście tylko dla tych, którzy rzeczywiście czują taką potrzebę… – ironizuje dziennikarz tego przewodnika. Na przeciwko Lecha znajduje się Hotel Wielkopolska. O tym obiekcie przewodnik jednak nic nie pisze, poza tym, że jest (był) remontowany. LP pisze natomiast, że jest on ciężko umeblowany, ale czystość i komfort jest do zaakceptowania. O Hotelu Ikar można się dowiedzieć, że… „jest bezdusznie betonowy, ale za to pokoje są »comfy« i posiadają lodówki”. Hotel Poznań także jest z betonu. Dla Lonely Planet jest to drogie monstrum z dużą liczbą sklepów oraz usług. Przypomina czasami centrum handlowe. Stawki w czasie targów mogą być tu rujnujące – ostrzega RG. W weekendy jednak hotel hojnie obniża swoje ceny. Novotel zasłużył na przymiotnik „plush”, czyli elegancki. No i jest w parku. Także orbisowski Merkury jest komfortowy i trochę – to już los sieciowych – bez charakteru.
Konkurencją dla silnego w Poznaniu Orbisu jest prywatna inicjatywa w postaci Meridiena i HP Parku. Pierwszy jest drogi, ale położony w spokojnej okolicy nad jeziorem. Drugi ma ceny porównywalne do Orbisu, ale przewyższa – zdaniem Rough Guide – Orbis w jakości.

Przyjacielskie letnie legowisko plecakowców…

Na nadmiar obiektów budżetowych Poznań nie może narzekać. Ostoją tego segmentu jest oczywiście Ibis. Sieciowy produkt Accoru jest dla tych, którzy nie lubią niespodzianek. Dla turystów, którzy lubią stare pałace, odpowiedni będzie raczej Dom Turysty. W tym przypadku jednak fasada obiecuje więcej, niż wnętrze może zaoferować. Są lepsze miejsca – podkreśla przewodnik Rough Guide. Jeśli jednak chcesz być w centrum akcji, zatrzymaj się właśnie tu – dodaje. Lonely Planety dorzuca: Najmniejsze pokoje, w stylu ery lat 70–tych. Mimo to czysto.
Atrakcją Sport Hotelu są baseny. Nieczęsto możesz używać basenu – a nawet dwóch – w takiej cenie – piszą goście. Idealne miejsce dla fanów pływania i chlorowych narkomanów.
W klasie obiektów budżetowych uwagę zachodnich dziennikarzy zwrócił hostel Dizzy Daizy. Został on określony jako „przyjacielskie letnie legowisko plecakowców”, do tego z łatwym dojazdem do centrum. Standard nie wprawia w osłupienie, ale dostaniesz wszystko, czego potrzebujesz. Jest nawet pianino. Konkurencyjny Mini Hotelik oferuje w ramach „małego komfortu” kuchnie i garnki. Dom Polonii jest z kolei dla każdego wystarczająco zorganizowanego, by zarezerwować pokój na długo przed przybyciem. Jest bardzo w centrum – krótko podsumowuje LP. Alternatywą dla oszczędnego turysty są także pokoje gościnne Marwit. Takich, jak te, jest bardzo niewiele – podkreśla przewodnik. Jest to ekscentrycznie pomalowany obiekt z domowo urządzonymi pokojami. Uwagę przyciąga jadalnia udekorowana w fałszywej tropikalnej zieleni. Pokoje gościnne PAN są częścią kompleksu centrum superkomputerowego. Nie trzeba jednak nawet znać windows office, żeby stać się ich gościem.

Autor: Zbyszek Bugaj

Komentarze

  • Spółka Polskie Wydawnictwa Specjalistyczne ProMedia Sp. z o.o., nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii zamieszczanych przez użytkowników portalu.
  • Spółka zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *