POCZTÓWKA Z KRAKOWA – trochę słońce, trochę deszcz Więcej deszczu

Kraków był najlepszym rynkiem hotelowym w Polsce, obok Warszawy, do marca ubiegłego roku. Od wybuchu pandemii stał się najgorszym. Wszystko to, co stanowiło o jego sile – dominujący gość zagraniczny i szybko rosnący segment klientów kongresowo- korporacyjnych – teraz jest jego słabością. I wcale nie zapowiada się, żeby miało być lepiej. Paradoksalnie może być nawet gorzej. Skończą się narzędzia pomocowe, które – jak potwierdzają hotelarze – pozwoliły im przetrwać, skończą się „poduszki finansowe”, a popyt ze strony „Anglików” i segmentu konferencyjnego nie powróci na większą skalę przynajmniej do wiosny przyszłego roku. W pewnym stopniu zastąpiony zostanie polskim gościem indywidualnym, ale to dlatego, że wcześniej nie było go stać na Kraków, a w każdym razie na centrum Krakowa, gdzie ceny wyznaczane były bardziej w funtach i euro niż w złotówkach.



A więc średnie ceny znacząco spadły, popyt szybko nie wróci, koszty drastycznie rosną, w tym pracowników, których po prostu nie ma, bo odeszli z branży m.in. „do korpo” – Kraków jest największym w Europie ośrodkiem zewnętrznych usług biznesowych, który zatrudnia ok. 100 tys. pracowników. Znalezienie recepcjonisty wymaga zaoferowania mu kilkuset złotych więcej niż jeszcze niedawno. A jakby tego wszystkiego było mało, to gdy hotele i gastronomia w ogródkach wreszcie mogły wznowić działalność, to maj okazał się jednym z najchłodniejszych w ostatnich latach, więc jeden z nielicznych powodów, które mogłyby obecnie ściągnąć turystów do miasta – dobra pogoda i zabawa, też nie zadziałał. Krakowskim hotelom w maju bardzo daleko było do 50-procentowego obłożenia dozwolonego przez rząd.

I raczej daleko będzie przez cały rok, poza pojedynczymi weekendami. Bo do tego jeszcze na rynek w najbliższych miesiącach wchodzi ok. 1 tys. pokoi w co najmniej pięciu hotelach, m.in. 300-, 260- i 200-pokojowym. Jakie są więc nastroje hotelarzy? Pytanie wydawałoby się retoryczne, bo wydaje się oczywiste, że depresyjne. I oczywiście panuje duży pesymizm wynikający ze świadomości sytuacji i braku większych nadziei na poprawę w najbliższym czasie.



Ale można by też się spodziewać, że idąc ulicą w stronę Rynku Głównego, na co drugim hotelu zobaczy się wielką płachtę „Na sprzedaż”, na co trzeciej ulicy zdesperowany hotelarz rzucał się będzie z dachu na bruk niczym w czasach Wielkiej Depresji z przełomu lat 20./30. w USA, a rynek (przez małe i wielkie R) będzie huczał od informacji o zbliżających się spektakularnych bankructwach i hotelach wyprzedawanych za bezcen. Tymczasem wcale nie. Ani nie słychać o bankructwach, ani o wyprzedażach, chociaż są obiekty do kupienia, ale po cenach podobnych do tych sprzed pandemii. Czym i jak to wytłumaczyć? To Kraków…

W2019 r. krakowskie hotele miały, według danych STR, średnioroczne obłożenie na poziomie 76 proc., średnie ceny wynosiły 315 zł, dzięki czemu przychód z dostępnego pokoju RevPAR był najwyższy w Polsce – blisko 240 zł. Początek ubiegłego roku zapowiadał się jeszcze lepiej. Po dwóch pierwszych miesiącach, zwykle najsłabszych w roku, hotele w Krakowie odnotowały 58 proc. obłożenia, o 7 p.p. wyższe niż w tym samym okresie poprzedniego roku, średnie ceny 262 zł, wyższe o 20 zł niż rok wcześniej, a RevPAR lepszy o ponad 20 proc. To był absolutnie najlepszy rynek hotelowy w Polsce. I wtedy nadeszła pandemia…



W kwietniu 2020 r. obłożenie krakowskich hoteli wyniosło… 1,3 proc. Chociaż wszystkie rynki dramatycznie odczuły pierwszy lockdown, to jednak w Krakowie było najgorzej. Wszelki ruch praktycznie zamarł, co było tym bardziej bolesne, że w kwietniu rok wcześniej hotele w Krakowie wypełnione były w 80 proc. Rok później RevPAR wyniósł 3,7 zł. I tak już zostało – że Kraków odnotowuje najsłabsze wyniki – aż do dziś. W sierpniu, najlepszym dla hotelarstwa w Polsce miesiącu od kwietnia do kwietnia, w Krakowie obłożenie nie przekraczało 30 proc. (gdy rok wcześniej zbliżało się do 90 proc.), podczas gdy trójmiejskie hotele miały wtedy ponad 70 proc., a wrocławskie ok. 50 proc. RevPAR – 64 zł. W najlepszym miesiącu od kwietnia ub.r. do dziś! Za cały rok 2020 obłożenie w Krakowie wynosiło 21 proc. (pamiętając, że wyniki te uwzględniają jeszcze dwa pierwsze, rekordowe dla miasta, miesiące roku), podczas gdy w pozostałych dużych miastach 27-34 proc.

Średnie ceny spadły z 315 do niespełna 250 zł, a RevPAR wyniósł 53 zł. To najsłabsze wyniki nie tylko w Polsce, ale w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, a i zapewne jedne z najsłabszych w całej Europie z dużych miast. Jak wygląda rynek po pierwszych czterech miesiącach tego roku? Obłożenie ok. 8 proc, gdy w innych dużych miastach 14-16 proc., średnie ceny 200 zł, najniższe w kraju, RevPAR 17 zł. A wszystkie te wyniki odnoszą się do hoteli działających, podczas gdy wiele wciąż pozostaje zamkniętych, więc w rzeczywistości te porównania dla całości rynku są jeszcze niższe. – Kraków sprawiał przygnębiające wrażenie, szczególnie gdy przechodziło się przez pusty Rynek. Nie było nawet gołębi, bo nie miał ich kto karmić. To wrażenie potęgował jeszcze hejnał, który odbijał się w tej pustce echem od kamienic, czegoś takiego wcześniej nie znałem. Po prostu chciało się płakać – opowiada Marcin Szwetner, room divison manager w luksusowym hotelu H15 Palace przy ul. św. Jana, otwartym w lipcu ubiegłego roku, zamkniętym jesienią po wprowadzeniu nowych obostrzeń rządowych, który ponownie otworzyć ma się w lecie.



Oby 20 proc. przychodów sprzed dwóch lat

Jak wygląda maj? Rynek się wypełnił dzięki otwarciu ogródków. – Chciałem na weekend zarezerwować miejsce z kilkudniowym wyprzedzeniem, ale w żadnym lokalu nie było już takiej możliwości – opisuje jeden z hotelarzy. Wieczorami tłumy, niemal jak dawniej, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, co wynikało z faktu, że nadal obowiązywał zakaz obsługi wewnątrz (zresztą dość swobodnie traktowany, szczególnie w lokalach na Kazimierzu, bo jednak na Starym Mieście starano się go bardziej przestrzegać).

Słychać też angielski, hiszpański, inne języki. Jednak można przypuszczać, że zdecydowana większość klientów to „lokalsi”, łącznie z obcokrajowcami mieszkającymi na stałe w Krakowie (i studentami z Erasmusa), a tych jest sporo, spragnieni wyjścia na miasto. Szturmu gości na hotele nie było. Jak przyznają hotelarze, sprzedawało się po kilka pokoi więcej. Obroty 4-gwiazdkowego hotelu z ponad 100 pokojami w maju 2019 r. wynosiły 1,8 mln zł, w tym roku wyniosą ok. 300 tys., obroty większego hotelu 3-gwiazdkowego 1,7 mln, w tym roku ok. 100 tys. I nikt specjalnie nie liczy na to, że sytuacja zasadniczo poprawi się w najbliższych tygodniach i miesiącach, a nawet do końca roku. – Jeżeli uda się w wakacje i jesienią osiągnąć 20 proc. obrotów z 2019 r. to będzie dobrze – przyznaje jeden z dyrektorów dużego hotelu.

– Zakładam, że możemy wypracować nawet niezłe obłożenie, ale po bardzo niskich cenach, jakich nigdy nie mieliśmy i mieć nie powinniśmy, tylko co zrobić, skoro tego gościa, którego mieliśmy wcześniej – konferencyjnego i zagranicznego, w tym roku mieć nie będziemy, a RevPAR mamy na poziomie kilku złotych. Anna Gasińska, od roku zarządzająca butikowym 49-pokojowym hotelem Wawel Queen, otwartym jesienią 2019 r., a wcześniej przez wiele lat hotelami Kossak i Senacki, ma nadzieję, że przełom w turystyce przyjazdowej do Krakowa nastąpi w momencie, kiedy odbędzie się Międzynarodowy Marsz Żywych, czyli wiosną przyszłego roku. – Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że turystyka przyjazdowa wraca do Krakowa. Rok 2022 będzie początkiem powrotu do czasów sprzed pandemii, a rok 2024, mam nadzieję, może zacząć przypominać stare dobre czasy.

Na razie w kwietniu prognozowane obłożenie hotelu na maj i czerwiec oscylowało w okolicach 30 proc., a finalnie maj kończymy z obłożeniem na poziomie 18 proc, bo jest dużo anulacji. O ofertach non-refundable możemy na razie zapomnieć, ludzie widzą, co się dzieje na rynku krakowskim, mają świadomość, że wybór jest ogromny i rezerwacje w zasadzie można zrobić na 5 minut przed wejściem do hotelu, co zresztą zdarza się w weekendy często. W tym roku prognozuję, że obłożenie w najlepszych miesiącach będzie na poziomie 40-50 proc., niestety cena średnia będzie pozostawiać wiele do życzenia.

Powrót do zysków za cztery-pięć lat. Najpierw musi wrócić gość zagraniczny Zdaniem krakowskich hotelarzy, rynek do poziomu zysków z

lat 2018-2019 odbudowywał się będzie przez cztery-pięć lat, a pierwsze może zacznie osiągać za dwa-trzy lata. Nie da się tego zrobić b [...]

Udostępniono 30% tekstu, dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla prenumeratorów.

Strefa prenumeratora

Wszyscy prenumeratorzy miesięcznika w ramach prenumeraty otrzymują login i hasło umożliwiające korzystanie z pełnych zasobów portalu (w tym archiwum).

Prenumerata HOTELARZA to:
  • Pewność, że otrzymasz wszystkie wydania miesięcznika prosto na biurko
  • Dostęp do pełnych zasobów portalu www.e-hotelarz.pl
  • (w tym archiwum dostępne wyłącznie dla prenumeratorów)
  • Specjalne rabaty na szkolenia organizowane w ramach Akademii Hotelarza
  • Rabat uzależniony od długości trwania prenumeraty
  • Wszystkie dodatkowe raporty tylko dla prenumeratorów
Prenumeratę możesz zamówić:
  • Telefonicznie w naszym Biurze Obsługi Klienta pod nr 22 333 88 26
  • Korzystając z formularza zamówienia prenumeraty zamieszczonego TUTAJ
Jeśli jesteś prenumeratorem a nie znasz swoich danych dostępu do artykułów Hotelarza napisz skontaktuj się z nami, bok@pws-promedia.pl



Autor: Rafał Szubstarski

Komentarze

  • Spółka Polskie Wydawnictwa Specjalistyczne ProMedia Sp. z o.o., nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii zamieszczanych przez użytkowników portalu.
  • Spółka zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *