Rafał Abramczyk: Last Minute to nie strategia. To desperacja   "HOTELARZ"

„Pogoda w lipcu, delikatnie mówiąc, nie rozpieszczała, a wyniki w wielu regionach Polski mocno odbiegały od tego, czego oczekiwali hotelarze.  Co roku, pod koniec lipca, obserwuję ceny sierpniowe w kilku wybranych hotelach kurortowych i porównuję je z tymi wystawionymi jeszcze w czerwcu, przed sezonem. W 2023 i 2024 r. widać było wyraźnie, że hotele trzymały strategię „im później tym drożej”. W tym roku coś się załamało” – pisze w najnowszym wydaniu „Hotelarza” Rafał Abramczyk.

„Ewidentnie widać, które obiekty nie wytrzymały napięcia, a które konsekwentnie trzymają poziom cenowy mimo mniejszego popytu. Wiele hoteli uległo presji cenowej spowodowanej znacznie mniejszym popytem i pod wpływem impulsu podjęło decyzję o dużej przecenie. Za szybko, bez przemyślenia, spontanicznie. Czasem delikatnie, czasem brutalnie: - 30, - 40 proc. a nawet - 50, do tego jeszcze ekstra bezkosztowa anulacja na OTA. To nie jest strategia, to panika. I to bardzo kosztowna” – ocenia Rafał Adamczyk.

Są dwie podstawowe przyczyny takich decyzji:

– pogoda – „To w jaki sposób kilka dużych, dobrze zaplanowanych funkcjonalnie hoteli z mojej listy udaje się konsekwentnie trzymać cenę przy 75-85 proc. obłożeniu? OK, to niżej w 2024 r., ale wciąż pozostają na bardzo dobrym poziomie” – pyta autor. I odpowiada: „na etapie przygotowania inwestycji zrobiono porządny projekt funkcjonalny, a mówiąc prościej: w hotelu jest co robić, gdy pogoda jest kiepska. Proste prawda? Niestety nie dla wszystkich i niestety wielu inwestorów dalej maksymalizuje liczbę pokoi kosztem właśnie usług dodatkowych”;

– atrakcje turystyczne – „Przeciwwagą mogłyby być liczne atrakcje turystyczne w miejscowościach kurortowych. Mamy kilkadziesiąt miejscowości o charakterze turystycznym, ale tylko garstka z nich ma porządnie przygotowaną strategię turystyczną”, gdyż „większość gmin niestety uważa, że wystarczy lokalizacja”

Czym kończy się paniczne last minute?

„– tracimy zaufanie gościa, który zarezerwował wcześniej i widzi, że później mógł zapłacić dużo mniej,

– uczymy rynek, że warto czekać na ostatnią chwilę, bo przecena i tak się pojawi,

– i co najgorsze, deprecjonujemy wartość swojego produktu. Nie jednorazowo, ale długofalowo.

Jedyne co jest pewne to, że stracimy swój profit, a w świadomości gościa nasz hotel zaczyna funkcjonować jako marka przecenowa”.

To co robić? Szczegółową odpowiedź na to pytanie daje Rafał Abramczyk w najnowszym wydaniu „Hotelarza”.



Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe

Jedna odpowiedź do “Rafał Abramczyk: Last Minute to nie strategia. To desperacja”

  1. Somsiad pisze:

    Zazdroszczę właściciela co akceptuje ceny z 2024 i niższe obłożenie. Dyrektor ma jak w niebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *