Hotelarstwo w USA uzależnione od imigracji   ŚWIAT

Jedna trzecia pracowników hoteli w USA to imigranci. Bez nich sektor wart 2,4 bln dolarów nie jest w stanie funkcjonować, od housekeeping po kuchnie i obsługę sezonowych kurortów - pisze Reuters.

Nowy Jork

W 2024 roku amerykańska turystyka i hotelarstwo dawały zatrudnienie 15 mln osób, z czego 8 mln bezpośrednio w sektorze. Jedna trzecia tych miejsc pracy obsadzona była przez imigrantów – głównie w najbardziej deficytowych obszarach: sprzątaniu, pralniach, kuchniach czy w usługach sezonowych.

Obecnie otwartych pozostaje ponad milion wakatów. Dane AHLA i Hireology pokazują, że 71% hoteli nie jest w stanie obsadzić etatów mimo intensywnej rekrutacji. To nie kwestia chęci, ale realnego braku Amerykanów gotowych pracować w branży o najwyższym w całej gospodarce wskaźniku rotacji.


Wizowy wentyl bezpieczeństwa

Od lat organizacje branżowe w Waszyngtonie walczą o zwiększenie limitów wiz H-2B, pozwalających zatrudniać sezonowych pracowników spoza USA. Obecny pułap – 66 tys. rocznie – nie pokrywa nawet ułamka potrzeb.

Administracja Joe Bidena w 2024 roku rozszerzyła program, a przepisy dają Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego możliwość dalszych podwyżek, jeśli krajowy rynek pracy nie wystarcza. Branża domaga się także szybszego dostępu do pracy dla osób ubiegających się o azyl – już po 30 dniach od złożenia wniosku.


Biznes i związki mówią jednym głosem

Przedstawiciele największych sieci nie mają złudzeń. – „Najważniejszym wyzwaniem naszej branży pozostaje rynek pracy i konieczność kompleksowej reformy imigracyjnej” – podkreślał Chris Nassetta, CEO Hilton Worldwide, podczas Americas Lodging Investment Summit.

Co istotne, podobne stanowisko zajmują związki zawodowe, takie jak Unite HERE czy Culinary Workers Union, zrzeszające dziesiątki tysięcy imigrantów zatrudnionych w hotelach, kasynach i na lotniskach. Sprzeciwiają się zaostrzeniom i przypominają, że bez pracowników z zagranicy hotele po prostu nie miałyby kim obsadzić grafiku.


Polityka kontra rzeczywistość

Choć administracja Donalda Trumpa zapowiada dalsze ograniczenia, branża mówi wprost: bez stabilnego napływu imigrantów amerykański sektor hotelarski się zatrzyma. To nie kwestia preferencji, ale konieczności operacyjnej.

Dla branży, która odpowiada za setki miliardów dolarów rocznie i obsługuje ponad 80 mln odwiedzających kraj z zagranicy, imigracja nie jest tematem politycznej debaty. To warunek ciągłości działania.



Komentarze zamieszczane przez użytkowników wyrażają ich własne poglądy. Wydawca portalu e-hotelarz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze nie stanowią materiału prasowego w rozumieniu ustawy – Prawo prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *