Hotelarstwo jest branżą, która potrafi mierzyć niemal wszystko: obłożenie, średnią cenę, koszt śniadania, a nawet czas reakcji recepcji. A jednak przez długie lata w jednej kwestii działało z zaskakującą swobodą. Chodzi o rzeczy pozostawione przez gości. W wielu obiektach ich obsługa do dziś bardziej przypomina praktykę z epoki segregatora i szuflady niż proces, którego można oczekiwać od nowoczesnej branży usługowej. To właśnie się kończy - pisze Marcin Górzyński, CEO - Aquila Invest / Aquila Consulting / Refindi.com

Nowelizacja ustawy o rzeczach znalezionych, która zacznie obowiązywać 19 maja 2026 roku, porządkuje obszar dotąd traktowany po macoszemu. Dla hoteli oznacza to jedną zasadniczą zmianę: rzeczy znalezione przestają być niewygodnym marginesem codziennych operacji, a stają się pełnoprawnym obowiązkiem organizacyjnym i prawnym.
Sedno nowych przepisów jest proste. Jeżeli rzecz zostanie znaleziona w budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności, a więc także w hotelu, trafia najpierw do zarządcy obiektu. To właśnie hotel staje się pierwszym ogniwem odpowiedzialności. Jeżeli zna osobę uprawnioną do odbioru rzeczy albo zna jej miejsce pobytu, ma obowiązek niezwłocznie ją zawiadomić i wezwać do odbioru. Jeżeli nie zna właściciela, powinien zamieścić ogłoszenie na swojej stronie internetowej, o ile ją prowadzi. Dopiero po upływie 30 dni rzecz należy przekazać właściwemu staroście, chyba że wcześniej zgłosi się osoba uprawniona.
To z pozoru techniczna korekta, ale w praktyce oznacza koniec dawnego modelu „przechowamy i zobaczymy”. Prawo oczekuje dziś działania aktywnego, a nie biernego. Hotel nie ma już tylko magazynować zguby. Ma uruchomić procedurę.
Ważna jest także zmiana progu wartości. Ustawa rozróżnia dziś rzeczy drobne od tych, które wymagają pełniejszej procedury urzędowej. Zamiast dawnej, sztywnej kwoty 100 zł wprowadzono wskaźnik równy 5 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w dniu znalezienia rzeczy. Dziś daje to 240,30 zł. Dla hotelu to różnica istotna: jeżeli przedmiot ma wartość niższą niż ten próg, starosta może odmówić jego przyjęcia, co oznacza, że ciężar praktycznego uporządkowania sprawy w większym stopniu pozostaje po stronie obiektu. Z kolei rzeczy przekraczające ten próg uruchamiają już wyraźnie poważniejszy tryb administracyjny, łącznie z publicznym ogłoszeniem po stronie starosty, gdy nie da się ustalić właściciela. Mówiąc prościej: nowe przepisy nie każą traktować zapomnianej ładowarki tak samo jak drogiego zegarka, ale jednocześnie wymagają, by nawet drobne zguby nie znikały w organizacyjnym półmroku.
Nowelizacja mocniej porządkuje również obieg informacji. Po stronie zarządcy pojawia się obowiązek publikacji informacji o rzeczy znalezionej na stronie internetowej. Po stronie starosty dochodzą oficjalne kanały cyfrowe: Biuletyn Informacji Publicznej oraz portal danych. To ważny sygnał. Państwo mówi dziś instytucjom bardzo wyraźnie, że analogowy chaos przestaje być tolerowany, a cyfrowa ścieżka postępowania staje się standardem.
Szczególną uwagę ustawodawca poświęcił rzeczom wrażliwym, ale nie oznacza to, że hotel ma je biernie przechowywać ani samodzielnie rozstrzygać, czy są dla gościa istotne. Przeciwnie: jeżeli zarządca obiektu zna osobę uprawnioną do odbioru rzeczy lub zna jej miejsce pobytu, powinien niezwłocznie poinformować ją o znalezieniu rzeczy i wezwać do odbioru. W praktyce oznacza to, że hotel powinien aktywnie dążyć do zwrotu pozostawionej rzeczy i nie powinien oceniać, czy gość naprawdę będzie chciał ją odzyskać. To nie obiekt ma rozstrzygać, czy klucze, karty dostępu, dokumenty czy inne pozostawione przedmioty są właścicielowi jeszcze potrzebne. Dopiero gdy nie da się ustalić osoby uprawnionej albo rzecz nie zostanie odebrana w dalszym toku postępowania, uruchamia się kolejny etap administracyjny. Co istotne, dowody osobiste i paszporty podlegają odrębnym przepisom, natomiast dokumenty zawierające dane osobowe oraz rzeczy umożliwiające dostęp, takie jak klucze, karty dostępu czy piloty, po przejściu na własność powiatu podlegają zniszczeniu już po stronie starosty.
Zmieniają się także terminy dotyczące dalszego losu nieodebranych rzeczy. Zgodnie ze znowelizowanym Kodeksem cywilnym rzecz nieodebrana przez osobę uprawnioną w ciągu 6 miesięcy od doręczenia wezwania, a gdy wezwanie nie było możliwe — w ciągu roku od dnia znalezienia — może przejść na własność znalazcy, o ile dopełnił on swoich obowiązków. Jeżeli jednak rzecz została oddana staroście, pojawiają się dodatkowe warunki i wyjątki.
Dla hotelarzy wniosek jest dość oczywisty: Lost & Found przestaje być zapleczowym drobiazgiem, a staje się elementem zgodności z prawem, organizacją pracy i doświadczeniem gościa. I być może właśnie to jest w tej zmianie najciekawsze. Dobrze obsłużona zguba nie jest bowiem wyłącznie problemem rozwiązanym zgodnie z ustawą. Bywa także jednym z tych momentów, w których gość naprawdę widzi, czy ma do czynienia z obiektem uporządkowanym, odpowiedzialnym i profesjonalnym.
Epoka pudełka pod recepcją dobiega końca. W jej miejsce wchodzi coś znacznie mniej romantycznego, ale bez porównania dojrzalszego: procedura, odpowiedzialność i system.









Dodaj komentarz