Tadeusz Gołębiewski: Wisi nad nami widmo pandemii i kolejnych fal   KORONAWIRUS

-Żeby się wygrzebać ze strat spowodowanych pandemią, żeby wstać z kolan, branża hotelowa będzie potrzebowała dużo czasu. Niektórzy wieszczyli wprawdzie, że boom turystyczny po pandemii szybko poprawi sytuację hoteli i pensjonatów, ale tak nie jest - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Tadeusz Gołębiewski, właściciel sieci hoteli Gołębiewski.

Hotel Gołębiewski w Mikołajkach

Jak wyjaśnia przedsiębiorca, choć turyści wrócili i zapowiada się udany sezon, to jednak znacząco wzrosły koszty utrzymania hoteli, a nie podąża za tym proporcjonalny wzrost ceny. -Ceny za noclegi wzrosły, ale w moich hotelach nieznacznie, o parę procent. Ceny w restauracjach poszły w górę o 3 proc. - wyjaśnia Gołębiewski. - Oczywiście, że są goście, turyści spędzają u nas urlopy, ale widmo pandemii i kolejnych jej fal ciągle nad nami wisi - dodaje.

Jak dodaje, wyższe są obecnie także koszty pracy. - Natomiast pensje pracowników podnieśliśmy znacząco, bo tak trzeba, bo chodzi o to, by zatrzymać pracowników w Polsce. Ponadto, hotele były zamknięte przez rok. Wielu ich pracowników zatrudniło się w innych miejscach, poza hotelarstwem, i tam się realizują - mówi.

Kiedy hotele zaczną zarabiać?

Pytany o to kiedy hotele wyjdą na prostą, mówi, że "będziemy wychodzić z tego co najmniej przez rok, do dwóch lat. Tyle zajmie nam powrót do poziomu sprzed pandemii, przy założeniu oczywiście, że nie będzie jej ostrych nawrotów, które spowodują kolejne turbulencje gospodarcze i zamknięcia branż".


Komentarze

  • Spółka Polskie Wydawnictwa Specjalistyczne ProMedia Sp. z o.o., nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii zamieszczanych przez użytkowników portalu.
  • Spółka zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy naruszających prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *