COFFEE BREAK – ciacho z piachem by MAT. Dym z komina

Za nami płodny miesiąc maj, egzaminy ósmoklasistów, matury, EuroGastro i Hotel Investment Trends. Zero czasu na podróże, więc dobrze, że na autorytatywnie ogłoszony przez rząd koniec pandemii poleciałem sprawdzić, jak mój chorwacki ziomal radzi sobie w Dubrowniku. Wcześniej udzielał się ochoczo w gastronomii prominentnej sieci w Polsce. Ale zadarł z żoną z Krakowa, a gorzej […]

Czytaj dalej


COFFEE BREAK – ciacho z piachem by MAT Tu Radio Tirana, felieton Stalina

Felietony najlepiej się pisze z rana, z potęgowaną weną, kiedy pada deszcz. Zgodnie z funkcją F=〖rd2. Deszcz na naszym południku występuje ostatnio często, w postaci klasycznych opadów atmosferycznych, czerwonego piasku z Sahary i krwawych rosyjskich „gradów”. Użyźnia lub niszczy. Dezalternuje lub zakwasza. W każdym razie tej wiosny lepiej nosić ze sobą hełm lub pancerny parasol. […]

Czytaj dalej


Kyiv calling

Naczelny zadzwonił do mnie z przypomnieniem o felietonie. A o czym tu pisać, dotrzymując deadline, skoro tyle tematów dookoła i cały czas pojawiają się nowe? Wojna skróciła horyzonty skuteczniej niż covid i inna zaraza. ZZ dnia na dzień zabrakło pokoi w hotelach i biletów na Intercity do Berlina. Każdy stara się pomóc – przyjmując, organizując, […]

Czytaj dalej


Rąbek u spódnicy versus Meta

W walentynki zmarł literacki idol z czasów młodości Daniel Passent, który pod pseudonimem Bywalec pisywał, że czyjś tam tekst jest płaski… jak naleśnik. RIP, Panie Ambasadorze. Naleśniki uwielbiam, zwłaszcza bretońskie, ale płaskości do dziś nie toleruję, począwszy od kształtów kobiecych, aż po płaskoziemców pospolitych. Bardziej toleruję azjatyckie przekąski ze świerszcza domowego Acheta domesticius, a właśnie […]

Czytaj dalej


COFFEE BREAK – ciacho z piachem by MAT Jak wygląda świat za sto lat?

W 1922 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny” nr 15 zamieścił artykuł „Jak będzie wyglądał świat w 2022”, a w nim wypowiedzi amerykańskich osobistości, które przewidywały, że „książki i gazety będą ukazywać się na ekranie kinematograficznym, edukacja będzie odbywać się za pomocą ekranu, nie będzie nafty i węgla, a dzień pracy będzie wynosił dwie godziny”… W sumie […]

Czytaj dalej


Happy New Year, czyli Sara na propsie

No i wchodzimy w trzeci rok pandemii z kolejną (trzecią?, czwartą?, piątą?) wersją zmutowanego wirusa. Wchodzimy radośnie, nabuzowani inflacją przerastającą towarzysza Gierka, z piramidą NBP, za to bez TVN, aby przypadkiem się nie stresować. New Dealowskie plakaty na przystankach wystarczą, no bo kogo jeszcze stać na podróż samochodem, i to wszystko jedno, czy na benzynę, […]

Czytaj dalej


Na świątecznym sianie, czyli wódka-bez z colą-zero

Właśnie wróciłem ze Szwajcarii, gdzie inflacji nie ma i gdzie udało mi się pochodzić po górach w ostatnich promieniach złotej jesieni oraz pokosztować złocistej raclette oraz fondue, obficie podlanych kirschem oraz znakomitym fendant. Tyle że tam po kieliszku można na legalu wrócić autem, co poniekąd po górskich drogach nad przepaścią jest sztuką przetrwania. W Szwajcarii […]

Czytaj dalej


Płatki śniegu w rytmie „Sultans of Swing”

Jeszcze wszystkie liście i nadzieje nie opadły. Na Powiślu (tym bliżej morza, a nie w Warszawie) bukowe lasy Wysoczyzny Elbląskiej grają harmoniczną feerią czerwieni na tle zlewu… przepraszam, Zalewu, za którym rysuje się przyszła wyspa, a dziś jeszcze Mierzeja Wiślana. Na Warmii i na Mazurach płowiejąca trzcina mocno kontrastuje z ciemnym granatem jezior. Ostatnie żółciutkie […]

Czytaj dalej